My Polacy uważamy, że miód pitny przez stulecia był naszym narodowym napojem. I jest to prawda. Błędna jest jednak teoria, że wymyślili go Słowianie. Trunek ten był najprawdopodobniej pierwszym napojem alkoholowym jaki w ogóle wyrabiał człowiek.

Miody robili już starożytni Grecy i Rzymianie. Dowiadujemy się o tym z najsłynniejszej książki kucharskiej Rzymskiego Imperium napisanej przez Apicjusza. Według greckich mitów ambrozja, którą raczyli się Bogowie na Olimpie, to nic
innego jak miód pitny. Trunek ten znali również Germanowie, Skandynawowie
i Celtowie. Plemiona zamieszkujące ziemie polskie, już we wczesnym średniowieczu znały tajemnice sycenia miodu. W państwie Piastów brakowało wina, które zastępowano łatwiej dostępnymi trunkami: piwem i miodem pitnym. Najbardziej powszechnym napojem było piwo. Miód, jako trunek drogi, pijano tylko przy
szczególnych okazjach.

Obecnie miody pitne wyrabia się w wielu krajach i niemal na wszystkich kontynentach. Miodosytnie istnieją we wszystkich prawie krajach europejskich, w Stanach Zjednoczonych i w Rosji. Zainteresowanie przeszłością, historią,
dawnymi tradycjami i obyczajami sprzyja wyraźnie wzrostowi popularności miodów pitnych. W XV wieku do Polski docierały już przyprawy z krajów zamorskich: goździki, cynamon, anyż, imbir, gałka muszkatołowa itd. Polacy zaczęli je wykorzystywać w produkcji miodów. W zależności od mocy powstał tradycyjny podział miodów wyróżniający: półtoraki, dwójniaki, trójniaki i czwórniaki.

Półtoraki – miody powstałe z jednej jednostki objętości miodu rozcieńczonej w połowie jednostki objętości wody (np. 1 litr miodu rozcieńczony w 0,5 litra wody).

Dwójniaki – miody powstałe z jednej jednostki objętości miodu rozcieńczonej jedną jednostką objętości wody.

Trójniaki – miody, które powstały z rozcieńczenia jednej jednostki objętości miodu w dwóch jednostkach objętości wody.

Czwórniaki – miody powstałe z jednej jednostki objętości miodu rozcieńczonej trzema jednostkami objętości wody.

XVI wiek okazał się najlepszym okresem miodosytnictwa w Polsce. Biskup warmiński, Marcin Kromer w 1577 roku pisał: „(…) miód z chmielem i wodą uwarzony, w pospolitem jest użyciu, szczególnie na Rusi i Podolu, kędy jest pszczół obfitość, a miód
zbierany z wonnych traw i kwiatów wyborny… To w tym okresie zanotowano pierwszy przepis na miód pitny wyrabiany w Polsce. Pijano w tym okresie miody pitne owocowe, korzenne, z dodatkiem ziół i słodu, chmielu, soku brzozowego czy pozbawione jakichkolwiek dodatków, czyste miody lipowe, zwane lipcami. Różnorodność smaków, barw i mocy tego napoju była bardzo duża. Sycenie miodów trwało od lipca i sierpnia, po pierwszych zbiorach, aż po późnej jesieni.

W XVII wieku pojawił się groźny konkurent dla miodu – gorzałka. Od dawna sprowadzano także wina. Wojny i klęski zdziesiątkowały pasieki i ogołociły piwnice. Mimo to miody nadal pozostawały ulubionym trunkiem Polaków, co potwierdza
w swoich „Pamiętnikach” Jan Chryzostom Pasek. Najbardziej znanym polskim degustatorem miodów był sienkiewiczowski imć Pan Onufry Zagłoba. Słusznie przekonywał Ketlinga „– Zostań Polakiem, pokochaj tę naszą ojczyznę,
a zacną rzecz uczynisz i miodu ci nie zabraknie!”

Strasznym czasem dla miodosytnictwa okazał się wiek XVIII. Wódka i piwo całkowicie wyparły miody z jadłospisów uboższych warstw społecznych. Natomiast wysokiej jakości wódki i importowane wina zastąpiły miody w piwnicach najbogatszych.
XIX wiek to okres, w którym próbowano wskrzesić stare tradycje produkcji miodu w Polsce. Do akcji tej włączyli się także znani pisarze, poeci. Maria Konopnicka w wierszu „Pszczelarzom Polskim” napisała: „Miód pił Batory, pił i Jan z Tarnowa,/ Pił go pod Wiedniem bohater Jan Trzeci,/ I była Polska po tym miodzie zdrowa/ Przez pasmo długich stuleci.”

II wojna światowa przyczyniła się do upadku miodosytnictwa w Polsce. Grabieże i zniszczenia wojenne wyczerpały rezerwy starych miodów. Powojenna parcelacja majątków ziemskich położyła kres nielicznym prywatnym wytwórniom miodów. W latach 50-tych XX wieku produkcją miodów pitnych zajęły się spółdzielnie
pszczelarskie w Krakowie, Poznaniu, Nidzicy, Milejowie oraz Lublinie.

Dzisiaj w niezmienionej formie funkcjonuje tylko jedna z nich – lubelska Spółdzielnia Pszczelarska APIS. Miody produkowane w Lublinie trafiają w najdalsze zakątki świata, m.in. do Chin, Japonii i krajów afrykańskich. Polska firma APIS jest jedynym na świecie producentem miodu pitnego na skalę przemysłową i dzięki temu jest on tak silnie identyfikowany z naszym krajem.

Barbara Sęderowska,
Krzysztof Dyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *