Pewnie zauważyliście, że lubię pisać na przysłowiowym luzie, ale temat, który chcę dziś poruszyć jest zbyt poważny i moje luzackie pisanie nijak do niego nie przystaje. Dziś chcę Waszą uwagę skierować na agresję wśród dzieci.

Jako nauczyciel mam możliwość obserwowania dzieci w środowisku szkolnym, a więc w miejscu, gdzie uczniowie tworzą klasowe i szkolne społeczności. Duża liczba dzieci w jednym miejscu generuje powstawanie między nimi zależności. Będąc wychowawcą danej klasy widzę jak poszczególni uczniowie stopniowo ujawniają swoje osobowości.
Są dzieci nieśmiałe, wycofane i takie, które wiodą prym w danej grupie i nadają jej określony charakter. Jeśli
dziecko będące na czele grupy rówieśniczej ma na nią pozytywny wpływ, to tylko się cieszyć. W takim uczniu miałam zawsze sprzymierzeńca, który pociągał za sobą grupę do aktywności i kreatywności.

Gdy przywództwo w grupie obejmuje uczeń mający destrukcyjny wpływ na jej członków i w dodatku generuje zachowania agresywne w stosunku do dzieci spoza grupy, wówczas praca wychowawcza z taką klasą staje się wyjątkowo trudna. Jako młoda nauczycielka, naiwnie myślałam, że dziecko nie może być złe. Przecież ma umysł nieskażony tym, co niesie dorosłe życie. Jakże się myliłam. Niestety dzieci potrafią być wobec siebie bardzo okrutne. Często jakaś odmienność w wyglądzie lub sposobie bycia powoduje agresywne zachowania rówieśników.

Chcecie przykładów? Proszę bardzo.

Wystarczy nosić okulary, jąkać się, być gorzej lub lepiej ubranym (cokolwiek to znaczy), mieć słabe wyniki w nauce lub odnosić sukcesy sportowe, artystyczne, być zbyt chudym lub otyłym. Do tego trzeba mieć pewne, trudne do
nazwania cechy charakteru, które przyciągają jak magnes agresorów. Przejawy agresji wśród dzieci nie zawsze muszą manifestować się sińcami, choć też się zdarzają. Agresja słowna bywa bardziej bolesna i zarazem trudniejsza do zauważenia. Dzieci spotykające się z agresją niechętnie mówią o swoich problemach. Skrywanie ich powoduje prawdziwe spustoszenie w psychice dziecka. Częstym skutkiem długotrwałej traumy jest depresja, która w najgorszym razie może doprowadzić do prób samobójczych lub autoagresji. Jak bardzo musi cierpieć dziecko, które
zwraca się przeciwko sobie. Jeśli rodzice dostrzegą problem dziecka, zazwyczaj szukają pomocy w szkole. Jeśli uznają, że działania szkoły są niewystarczające, wówczas przenoszą dziecko do innej placówki. Jest to jakiś sposób, ale dla mnie jest równoznaczny z porażką wychowawczą. Niestety walka z agresją wśród dzieci wymaga czasu i współpracy wielu osób i instytucji związanych ze szkołą. Pewnie, podobnie jak ja, zastanawiacie się – dlaczego. Jeśli
czytaliście moje wcześniejsze felietony, to wiecie, że nie jestem zwolenniczką zbyt wczesnego wprowadzania dziecka
w świat gier komputerowych. Nie oznacza to, że chcę zatrzymać rozwój cywilizacji i wrócić do epoki gramofonów na
korbkę. Uważam jedynie, że na wszystko musi być odpowiedni czas i konieczna jest pełna kontrola ze strony dorosłych.

Niektóre gry komputerowe mają zgubny wpływ na psychikę dziecka, budują fałszywy obraz świata i relacji międzyludzkich. Moim zdaniem mają też wpływ na wzrost zachowań agresywnych i nadpobudliwości wśród
dzieci. Jest jeszcze coś, co dorośli mogą zrobić dla dzieci – mogą podarować im swój czas i uwagę. Jako dziecko przeżywałam swoje dziecięce problemy i najlepszym balsamem na całe zło była rozmowa z mamą. Każdy szkolny dzień kończył się pytaniem mamy – co tam w szkole? Potem było prostowanie krętych dróg i podnoszenie na duchu
– bezcenne. Tłumaczenie się brakiem czasu jest błędem. Gdy ja byłam dzieckiem, rodzice też pracowali do późna.
Wszystko zależy od hierarchii wartości. Jeśli priorytetem dla Was jest Wasze dziecko, to znajdziecie dla niego czas. Bądźcie czujni, bo od tego może zależeć poczucie bezpieczeństwa Waszych pociech. Ciągle jeszcze kocham swoją
pracę.

Kreatywna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *