broda_piotr_2016_04Jestem absolutnie pewien, że z kwestią alkoholizmu w taki czy inny sposób zetknął się każdy Polak. Problem ten jest wszechobecny w naszym kraju. Czy w formie wiecznie pijanego sąsiada, może znajomego, będącego zbyt na często na „lekkim rauszu’’ czy w końcu kogoś z rodziny, co za pomocą napojów wyskokowych niszczy sobie życie. Statystyki są zatrważające, bowiem problemem zależności alkoholowej może być
dotknięte ponad 800 tys. ludzi w Polsce. Szacuje się, że koszty z tego wynikające mogą sięgać dziesiątek miliardów złotych.

Nie zamierzam tutaj snuć opowieści o ludziach co przez swoje używanie alkoholu stracili wszystko co mieli, którzy przez swój nałóg rozbili rodziny albo co gorsza odebrali sobie lub komuś życie (na skutek np. wypadku drogowego). Początkowo chciałbym spojrzeć na temat z medycznej strony. Natknęliście się Państwo pewnie na różne quizy czy zestawy pytań w internecie czy kolorowych czasopismach, które miały odpowiedzieć na pytanie czy czytelnik jest alkoholikiem czy też nie. Bezkrytyczne patrzenie na takie wpisy może prowadzić do nieporozumień. Przybliżę państwu lekarskie kryteria rozpoznania zespołu zależności alkoholowej:

Głód alkoholowy – silna potrzeba lub przymus spożywania alkoholu, osoba jest ogarnięta obsesyjnym myśleniem o alkoholu, w treściach jego myśli pojawiają się stwierdzenia „bez alkoholu nie wytrzymam… jak się nie napiję to nie dam rady”. W uczuciach dominuje niepokój albo złość.

Zespół abstynencyjny – gdy po przerwaniu lub znacznym zmniejszeniu dawki spożywanego alkoholu pojawiają się takie objawy, jak: złe samopoczucie, uczucie drżenia ciała, dolegliwości żołądkowo – jelitowe, zwiększona potliwość, kołatania serca, wysokie wartości ciśnienia tętniczego, problemy ze snem, obniżenie apetytu, zwiewne halucynacje słuchowe lub wzrokowe, co skłania pacjenta do dalszego picia albo przyjmowania substancji działających podobnie do alkoholu (np. benzdodiazepin).

Zwiększenie tolerancji na alkohol – osoby uzależnione muszą spożywać coraz większe ilości alkoholu, aby odczuć skutek jego działania. Dawki jakie oni przyjmują mogą dla osób zdrowych być powodem utraty przytomności lub śmierci.

Dominacja alkoholu w życiu – picie staje się centralnym punktem życia, coraz więcej czasu potrzeba na zdobywanie, spożywanie, dochodzenie do siebie po piciu. Osoba zaczyna zaniedbywać inne formy spędzania wolnego czasu, stają się mniej ważne dotychczasowe hobby czy zainteresowania.

Utrata kontroli picia – picie w okresach, gdy nie jest to społecznie akceptowane np. przed południem, w Wielkim Poście, w czasie pracy czy niemożność wypicia niewielkich ilości alkoholu, picie zawsze do upojenia itd. Spożywanie alkoholu mimo obiektywnych dowodów o jego szkodliwości – np. gdy dana osoba pije dalej mimo uszkodzenia wątroby, żylaków przełyku, pojawiania się znacznych obniżeń nastroju po ciągach picia, czy też rozpadu rodziny w związku z problemem.

Według obecnych klasyfikacji spełnienie 3 z powyższych 6 kryteriów daje osobie do tego wyszkolonej możliwość zdiagnozowania alkoholizmu. Z tego wynika, że grupa osób zmagająca się z tym problemem stanowi zbiór niejednorodny i występują tutaj znaczne różnice u poszczególnych osób.

Zapewne zapytacie Państwo, co może powodować, że pewne osoby wpadają w alkoholizm a inne nie rozwijają tej zależności. Można oczywiście mówić o czynnikach biologicznych danej osoby (ilość i jakość genów odpowiedzialnych za skłonność do uzależnień, uwarunkowania systemów neuroprzekaźników), psychologicznych (wg niektórych teorii picie jest wadliwym mechanizmem obronnym przed lękiem) czy socjologicznych nieprawidłowy proces uspołeczniania się, negatywne oddziaływanie patologicznego środowiska)… ale nie o tym chciałem… wolałbym się z Państwem podzielić swymi osobistymi Przemyśleniami, lecz w żadnym wypadku nie należy lekceważyć powyższych kwestii. Jest kilka problemów, nad którymi
często dywaguję:

Brak kultury picia – rozumiem przez to picie w celu odurzenia się, a nie np. doznań smakowych czy symbolicznego uczczenia pewnej okazji. Wchodzić w to będzie też obecność alkoholu na wigilijnym czy wielkanocnym stole. Można do tego też zaliczyć intensywne picie dorosłych w obecności dzieci. To, z czym osobiście się spotykam,
czyli płacenie najemnym robotnikom za ich pracę w postaci napojów alkoholowych, uważam za niezwykle szkodliwe.

Niesamowicie często podczas rozmowy z pacjentem uzależnionym rzuca się mi w oczy fakt zupełnego braku zainteresowań, hobby i pustka, jeśli chodzi o konstruktywne spędzania wolnego czasu. Jak pytam o to chorych to najczęściej otrzymuje odpowiedź: „a pooglądać telewizję… coś porobić, popracować… posprzątać”. Zapewniam Państwa, że absolutnie każdy potrzebuje pewnej zdrowej odskoczni od codziennych obowiązków i trosk, czegoś co będzie relaksować… najgorzej, gdy takie miejsce w życiu zajmuje alkohol.

Niestety, coraz częściej obserwowanym trendem jest „leczenie” swych problemów emocjonalnychtakich jak lęki, obawy, frustracje czy obniżony nastrój za pomocą alkoholu. Z moich obserwacji wynika, że spora część z tych osób jest w bardzo silnie zagrożona staniem się osobą uzależnioną. Taka sytuacja jest niezwykle problematyczna, gdyż pacjent, prócz swych cierpień emocjonalnych, musi radzić sobie z zależnością. Z punktu widzenia lekarza taki układ jest wysoce niekorzystny, bo ta grupa pacjentów istotnie słabiej stosuje się do zaleceń, a dodatkowo naraża się
na niebezpieczne interakcje, jeśli chodzi o łączenie leków z alkoholem.

Zastanawiacie się pewnie Państwo, jak można pomóc osobie uzależnionej. Muszę nadmienić, że jest to zadanie wyjątkowo trudne. Pierwszą przeszkodą zaistniałą niezwykle często jest brak świadomości bycia alkoholikiem. Wiele osób żyje w zaprzeczeniu lub wyparciu tego problemu. Gdy już taka osoba zrozumie, że ma problem z alkoholem, to najczęściej pozostaje w przeświadczeniu, że sama sobie poradzi. Błąd! Czy jak mam złamanie otwarte piszczela to sam je leczę?! Nie!. Alkoholizm to choroba i osoba nim dotknięta potrzebuje pomocy wykwalifikowanych
specjalistów. Poza tym w wielu ludziach jest obecne przeświadczenie, że bycie alkoholikiem to wielki wstyd i z chęci uniknięcia tego uczucia nie będą się leczyć. Owszem, picie nałogowe nie jest powodem do dumy, ale, wg mnie, większym wstydem jest bycie chorym i nieleczenie się. Na szczęście oferta dla osób uzależnionych jest
dość szeroka. W naszym województwie działa wiele Poradni Leczenia Uzależnień, gdzie można otrzymać na co dzień fachową pomoc od dobrze przygotowanych do tego terapeutów i lekarzy. Większość oddziałów psychiatrycznych przyjmuje pacjentów w zespole abstynencyjnym lub psychozach alkoholowych, często
jest to ostatnia deska ratunku dla tych ludzi. Funkcjonują też ośrodki odwykowe, których celem jest prowadzenie dla pacjentów intensywnych kursów, które mają nauczyć takie osoby radzenia sobie z tym problemem..Podstawą leczenia w ramach poradni uzależnień i oddziałów odwykowych jest psychoterapia, lecz bardzo często pacjentom jest potrzebna pomoc lekarska. Jestem święcie przekonany, że dzięki niestrudzonej pracy wielu terapeutów i lekarzy, wielkiej liczbie osób uzależnionych udało się uniknąć śmierci czy innych nieszczęść. Oczywiście, nigdzie nie jest prowadzony „rejestr wypadków unikniętych’’, więc ich praca jest wysoce niedoceniona. Długo zastanawiałem się czy wrzucić tutaj małą dygresję… jednak się zdecydowałem. Co jakiś czas dochodzą do mnie informacje nt działania różnych podmiotów państwowych, które starają się walczyć z alkoholizmem wśród naszego społeczeństwa.

Oczywiście popieram wszelkie akcje informacyjne czy edukacyjne kierowane szczególnie w stronę osób nieletnich czy kobiet ciężarnych. W mojej osobistej opinii takie działania przynoszą zamierzony skutek. Jednak co jakiś czas słyszę
różne absurdalne pomysły, typu wprowadzenie ceny minimalnej za piwo czy wino… skwituję to dowcipem:
Pijany ojciec wraca do domu i mówi do syna: „Wódka podrożała… wiesz co to oznacza?!’’. Syn odpowiada „…,że teraz będziesz mniej pił?’’ Na co ojciec „Nie! Ty będziesz mniej jadł!’’

Bierze się to z nieco nierealnego oczekiwania, że wyższe ceny zmniejszą spożycie alkoholu… moim zdaniem sprawią tylko tyle, że będzie więcej spożywanego nisko jakościowego alkoholu, albo produkowanego nielegalnie, co na pewno odbije się negatywnie na zdrowiu spożywających. Innym śmiesznym pomysłem są projekty zmniejszenia ilości punktów, gdzie alkohol jest dostępny czy zakaz sprzedaży na stacjach benzynowych. Takie działania ja wkładam do szuflady z napisem „naiwność”… tak, bo naiwna jest wiara w to, że osoby uzależnione, gdy nieco im się utrudni dostęp do alkoholu to go nie zdobędą i nie będą już pić…

Chciałem jeszcze raz zwrócić uwagę na fakt, że problem alkoholu jest bardzo blisko nas i nie można tego lekceważyć. Warto mieć świadomość, iż ta kwestia może dotyczyć każdego z nas w pewnym momencie życia. Dlatego proszę! Jak już pijemy alkohol to pijmy z rozwagą. Nie mam zamiaru namawiać wszystkich do całkowitej abstynencji, zalecić jedynie mogę okazyjne (tj. 1 raz na miesiąc albo rzadziej) spożywanie alkoholu, mam na myśli raczej szklankę dobrego piwa lub kieliszek dobrej jakości wina. Kończąc, żegnam się z Państwem i życzę zachowania trzeźwości.

Piotr Broda
Lekarz medycyny, psychiatra

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *