Rodzinny Dom Pomocy w Mircu

rdp_mirzec_2016_04Rozmowa z panią Agnieszką Dudek, pomysłodawczynią i założycielką Rodzinnego
Domu Pomocy w Mircu

Skąd pomysł na powstanie Rodzinnego Domu Pomocy?

– Marzenie… to było moje marzenie od lat. Już jak uczyłam się w studium pielęgniarskim, 10-15 lat temu myślałam o otworzeniu takiej placówki. W ostatnim czasie zainspirował mnie Dom Pomocy „Anna” ze Skarżyska, który prowadzony jest
przez siostry zakonne. Przez 11 lat pracowałam w ZOL-u w Radomiu i bardzo lubiłam pracę z ludźmi chorymi. Uwielbiam ich pielęgnować, karmić, podłączać kroplówki – to
jest moje ulubione zajęcie.

Kiedy powstał ten Dom i czym różni się od Domów Pomocy Społecznej?

– Dom powstał 22 sierpnia 2014. W tym dniu przyszedł do nas pierwszy pacjent. Dom przeznaczony jest na 8 osób zarówno z chorobami psychicznymi , jak i przewlekle somatycznymi. Nie segregujemy. wg jednostek chorobowych tak jak jest to w DPS-ach
bądź innych Rodzinnych Domach. Dla mnie ważny jest mieszkaniec i podejmuję się opieki w każdym stanie.Mieliśmy jeden przypadek bardzo agresywnego  podopiecznego, który stał się niebezpieczny dla innych mieszkańców i dla personelu. Przenieśliśmy go do DPS o odpowiednim profilu.

– W jakim wieku macie podopiecznych, czy zostają tu do końca?

– W Domu są również starsze, schorowane osoby, które są z nami do końca. Naszym zadaniem jest zadbać o godną, ostatnią drogę. Mieszkańcy są naszą rodziną i każda
śmierć jest trudna. Pamiętamy i wspólnie wspominamy tych co odeszli.

– Czy procedury przyjęcia mieszkańca są tak skomplikowane jak w DPS-ach?

– Osoba, która ubiega się o przyjęcie do Domu musi mieć zaświadczenie lekarskie świadczące o konieczności przebywania w Rodzinnym Domu Pomocy. Powinno ono
zawierać informację o wymaganej stałej opiece i pielęgnacji, opiece lekarskiej i aktualnie przyjmowanych lekach. Poza tym potrzebujemy dowód osobisty. Macierzyste Ośrodki Pomocy Społecznej zawierają z nami umowę o świadczenie usług opiekuńczo-bytowych. Jest to umowa zawarta z nami i z jednostką
terytorialną GOPS.

– Co zapewniacie w ramach takiej umowy?

– Mieszkaniec ma zapewnioną opiekę całodobową , opiekę lekarską, pielęgniarską, wyżywienie, pranie i wszystko co potrzebne do pielęgnacji (od środków opatrunkowych po środki pielęgnacyjne). Ze swoich środków musi zapłacić za leki i odzież .

– Co mieszkańcy lubią najbardziej? Jak wygląda każdy ich dzień?

– Mieszkańcy chętnie u nas zostają, gdyż twierdzą, że duże ośrodki są jak szpital, a u nas jest jak w domu lub na turnusie rehabilitacyjnym. Otaczamy ich ciepłem i dbamy o opiekę lekarską. Staramy się aby każdy dzień był przeżyty tak, jakby miał być ostatnim. Dużo rozmawiamy, wspominamy, aby mieszkańcy poczuli ciepło domowego
ogniska. Najstarsza jest pani Aniela, ma 93 lata i jest w dobrej kondycji. Jeszcze niedawno sama się ubierała. Najmłodszy to Adaś, ma 40 lat.

Nasz dzień… Od 7.30 rozpoczynamy toalety (mycie, ubieranie itp.). O 9.00 spotykamy się na śniadaniu (poza osobami leżącymi, które są karmione). Potem jest chwila na opatrunki, zastrzyki, zabiegi. O 11.00 spotykamy się znów w jadalni. Pijemy wspólną herbatę bądź kawę. Mieszkańcy opowiadają co chcieliby robić, co im się przytrafiło w poprzednim dniu. Planujemy zakupy. Podopieczni zgłaszają potrzeby na łakocie, gazety itp. To jest taki wspólny czas. Następnie mają przysłowiową godzinkę wolnego czasu przed obiadem i tu króluje telewizja. Po obiedzie są ćwiczenia, wspólne
zabawy, śpiewanie piosenek, słuchanie muzyki. Latem grillujemy, tańcujemy i spędzamy dużo czasu na tarasie i w ogrodzie. Mieszkańcy są bardzo ze sobą zżyci.
Każde święta u nas wyglądają jak w domu. Jesteśmy rodziną. Spędzamy je przy stole , przychodzi ksiądz, śpiewamy kolędy. Mieszkańcy mają kontakt z rodziną. Zawsze kiedy tylko zatęsknią mogą zadzwonić.

– Jaki personel zatrudnia Pani do opieki?

– W sumie ze mną jest nas 5 osób. Pracują na zmiany. Są to wykwalifikowane pielęgniarki lub opiekunki i jeden pracownik biurowy. Bardzo fajnym i budującym jest fakt, że przy opiece pomagają nam dorywczo wolontariusze.

– Jakie plany na przyszłość?

– Aktualnie staramy się o bezzwrotne środki unijne na przebudowę i rozbudowę.  Chcemy zmienić całą infrastrukturę. W przyszłości ma być Dzienny i całodobowy
dom opieki i rehabilitacji. Chcemy rozbudować i zrobić Dom na 30 osób. Chcemy otworzyć fizjoterapię, która poza tym, że będzie na siebie zarabiać, będzie służyć dla
mieszkańców. Poza tym chciałabym, aby powstało kilka pokoi dla rodzin, aby mogły przyjeżdżać w odwiedziny i np. spędzać z nami święta, dając szczęście swoim
bliskim.

– Ile pieniędzy pani potrzebuje aby osiągnąć zamierzony cel?

– No… nie jest to mała kwota. Potrzebuję 3 miliony. Niestety, to wciąż sfera marzeń.

– Co pani lubi najbardziej w swojej pracy?

Tych ludzi. Dla mnie każdy z nich jest bardzo bliski…. dlatego każda śmierć tak boli. Przez dwa lata miałam już 5 zgonów i 5 razy bardzo cierpiałam. Dawanie ciepła i miłości oraz patrzenie jak pozytywnie zmieniają się przy nas… to największa satysfakcja i nagroda jaką można otrzymać w zamian za ciężką pracę.

Rozmawiała
Małgorzata Chrzanowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *