Gdy życie nam dopali

Drodzy czytelnicy. Każdy z nas miewa chwile, kiedy świat spada nam na głowę, ogrom spraw i obowiązków całkowicie nas przytłacza. Ja właśnie jestem na takim etapie. Tempo życia podkręcone na maxa. Zanim uporam się z jednym problemem, już za rogiem szczerzy zęby następny. Czuję się jak na karuzeli lub zwariowanym lotnisku. Zgadnijcie, na co mam ochotę? Na co Wy macie ochotę w takiej sytuacji? Ja chciałabym uciec, zniknąć, zapomnieć,
zostawić ten bajzel i wreszcie odpocząć. Robić to, co lubię lub nie robić nic. Niestety, moje wrodzone poczucie odpowiedzialności nie pozwala mi na ucieczkę. Muszę stawić czoła problemom. Poza tym jako osoba dorosła i doświadczona przez los, wiem, że to, co teraz wydaje się trudne do przeżycia,
kiedyś odejdzie w zapomnienie. Nasze dzieciaki też przeżywają podobne sytuacje, tylko ich problemy są inne. To nie znaczy jednak, że mniej dotkliwe. Dzisiejszy świat wymaga od nas i naszych pociech życia na pełnych obrotach. Zmiana priorytetów, odejście od życia w zgodzie z naturą, dążenie do zaspokajania rosnących potrzeb materialnych wyciska z nas energię i odbiera radość życia. Jeśli nie nadążamy, jesteśmy postrzegani jako nieudacznicy, a to bardzo frustruje. Dzieciom o wiele trudniej odnaleźć się we współczesnej rzeczywistości. Życie to nie gra komputerowa. Dano nam tylko jedną szansę. Powtórki nie będzie. Jak sobie radzą nasze dzieciaki? Niestety, sięgają po środki, które dają złudne poczucie kontroli nad własnym życiem lub pozwalają zapomnieć.

Dopalacze – powód do niepokoju i troski o nasze pociechy. Często zaczyna się od napojów energetycznych. Z przerażeniem obserwuję w sklepach rodziców, którzy bez zmrużenia oka kupują je dzieciom, traktując jak sok lub wodę mineralną. Gdy w grę wchodzą dopalacze, zaczynają się schody. Każdy, kto jest zainteresowany wiedzą na temat dopalaczy może sięgnąć do Internetu. Pokrótce powiem, że są to substancje o działaniu psychoaktywnym. Mogą mieć pochodzenie naturalne lub syntetyczne. Uzależniają jak narkotyki i czynią spustoszenie w organizmie zażywającego. Wystarczy wspomnieć, że do ich produkcji stosowany jest m.in. wyciąg z muchomora czerwonego lub plamistego. Gdy dopalacze zażywają dorośli, to sami ponoszą konsekwencje swoich decyzji. Gdy po substancje psychoaktywne sięgają dzieci, to my dorośli jesteśmy za to odpowiedzialni. Zdaję sobie sprawę, że niezwykle trudno uchronić dzieci przed kontaktem z używkami zwłaszcza w okresie dorastania. Bronią rodziców powinna być wiedza o objawach zażywania substancji psychoaktywnych i…….dobra znajomość własnych dzieci. Jednymi z objawów zażywania dopalaczy mogą być:
– zaburzenia świadomości,
– bóle głowy,
– zaburzenia orientacji,
– bełkotliwa mowa,
– omdlenia,
– kołatanie serca,
– spadek ciśnienia tętniczego krwi,
– wymioty,
– wahania nastroju (od euforii do depresji),
– biegunka lub zaparcia,
– gwałtowny wzrost temperatury.

Występowanie tych objawów nie musi świadczyć o tym, że dziecko zażywa substancje psychoaktywne. Jest to jednak wyraźny sygnał, że z organizmem dziecka dzieje się coś złego i konieczne jest podjęcie stosownych działań. Nie życzę Wam, abyście doświadczyli tego typu problemów, ale jeśli to się stanie, szukajcie fachowej pomocy i nie traćcie nadziei.

Oto kilka telefonów, które warto znać i z nich korzystać:
800 060 800 – Bezpłatna, całodobowa infolinia Głównego Inspektora Sanitarnego;
116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży;
800 100 100 – Telefon dla rodziców i nauczycieli w sprawach bezpieczeństwa dzieci;
800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka;
801 199 990 – Ogólnopolski Telefon Zaufania Narkotyki – Narkomania;

Poradnia internetowa: www.narkomania.org.pl.

Ciągle jeszcze kocham swoją pracę

Kreatywna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *