Spotkania z diagnostyką (3)

Białe krwinki
Gdy weźmiemy do ręki wynik morfologii, to obok wskaźników czerwonokrwinkowych takich jak: hemoglobina, hematokryt, czerwone krwinki, podany jest parametr o nazwie: Leukocyty LEU i normie zwykle od 4 – 10 tysięcy, oraz obraz odsetkowy. Pod skromnym skrótem LEU kryje się najlepsza, najsprawniejsza i nadal nie do końca poznana armia. Wprawdzie NATO budując swoje struktury opierało się na zasadach działania układu biało
krwinkowego, to jednak jest tylko kiepską imitacją naszego układu immunologicznego.

Dawno, dawno temu bo ok. roku 1880, ówcześni uczeni oglądając rozmaz krwi pod mikroskopem, podzielili widoczne komórki na krwinki czerwone (erytrocyty) i krwinki nie zawierające barwnika – czyli białe (leukocyty). Następnie traktując rozmaz różnymi barwnikami zaobserwowali, że krwinki białe różnią się między sobą wielkością, kształtem jądra, obecnością ziarnistości. Podzielili je więc na limfocyty (nie mają ziarnistości), monocyty (duże komórki), granulocyty (posiadające ziarnistości).

Granulocyty w zależności od sposobu wybarwiania się tych ziarnistości, podzielili na obojętnochłonne (neutrofile), kwasochłonne (eozynofile) i zasadochłonne (bazofile). Podział ten przypominał rozróżnienie ludzi na rasę białą, czarną, żółtą. Dzisiaj inaczej by nas posegregowano. Na przykład
na osoby bardzo, średnio i mało inteligentne, oraz inteligentne inaczej. Ewentualnie na kochających i kochających inaczej. Podobnie leukocyty w obecnych czasach, ze względu na swoje funkcje zyskałyby zupełnie inny podział. Tak się jednak złożyło, że ten z XIX wieku okazał się najwygodniejszy.

Całkowita liczba białych krwinek waha się od 4 do 10 tysięcy. Jest to bardzo szeroka norma. Należy jednak wiedzieć że gdy zaspani, rano, na czczo idziemy na badania, to tylko pewna liczba leukocytów dostaje się do probówki. Część siedzi „przylepiona” do śródbłonka naczyń jako siły „szybkiego reagowania”. Posiłek, stres, wysiłek fizyczny, ciąża, powodują, że pula krążących komórek się zwiększa. Tak więc inną liczbę uzyskamy np. po zjedzonym obiedzie o godzinie 15.00.

Aby zrozumieć znaczenie leukocytów musimy uświadomić sobie że jesteśmy znakomitym domem dla bardzo wielu stworzeń. Nasza skóra wcale do nas nie należy. Tak naprawdę jest własnością gangu mikrobów – głównie bakterii i grzybów, oraz roztoczy. Panują tu niepodzielnie, jest ich więcej niż naszych własnych komórek. Obecnie doliczono się ok. 180 gatunków bakterii bytujących na naszej skórze. Do tej liczby musimy dodać całe towarzystwo mieszkające w naszym przewodzie pokarmowym, od jamy ustnej począwszy, na jelicie grubym kończąc. W sumie w całym organizmie człowieka żyje ok. 2 kilogramów bakterii. W większości są niegroźne, a nawet przydatne, choć są i takie grupy, które mogą mieć wpływ na ryzyko zachorowania na określone schorzenia.

Bakterie dzielą się na: – Oswojone – rozpoznawane i tolerowane przez nasz system odpornościowy i obce – które są eliminowane. Czyli gdy skaleczymy się np. podczas krojenia chleba to z naszej skóry w kierunku rany rusza mała wroga armia. Naprzeciwko niej staje patrol policji – są to monocyty, które przekształcają się w makrofagi (czyli komórki żerne) niszczące intruza. Nie ma tutaj telefonu do prawnika i czytania praw zatrzymanemu, makrofag po prostu zjada wrogą bakterię. Problem polega na tym, że liczba posterunków może być zbyt mała. Gdy wroga bakteria wniknie głębiej – do boju ruszają neutrofile, w ziarnistościach mają ukryte szereg substancji sygnałowych (interleukiny – jest ich ok. 18 rodzajów, cytokiny, interferony, czynniki wzrostu). Czyli taki swój telefon, fax, łącza satelitarne. Uruchamiają one całą lawinę reakcji prowadzących do zniszczenia wroga. Komórki komunikują się ze sobą równoległe paroma kanałami, rozpoznają intruza, dobierają odpowiednią broń, potrzebną liczbę wojska i niszczą. Analizują sytuację, kończą atak, sprzątają po bitwie. Informacja o bitwie jest wprowadzana do pamięci, tak aby przy kolejnej próbie wtargnięcia reakcja była szybsza i sprawniejsza.

Za obronę przed bakteriami odpowiadają neutrofile, ich wzrost jest charakterystyczny dla infekcji bakteryjnych.

Eozynofile – w swoich ziarnistościach posiadają substancje zwalczające pasożyty i ich jaja np. owsiki, glistę ludzką, tasiemca. Ich liczba również rośnie gdy chorujemy na alergię, ponieważ niszczą alergeny. Powodują że alergia jest łagodniejsza. Bazofile (granulocyty zasadochłonne) produkują interleukinę 4, która pobudza limfocyty B, oraz heparynę i serotoninę.

Drugą wielką grupą leukocytów są limfocyty. Są to siły drugiego uderzenia. Zdarza się że wróg jest na tyle silny, że przedrze się głębiej i neutrofile nie dają rady. Mamy też wrogów podstępnych – są to wirusy. Bakteria jest komórką dobrze widoczną dla naszego układu odpornościowego, szybko zostaje rozpoznana, więc można reagować. Wirus to fragment DNA lub RNA z otoczką białkową. Jest mały i podstępny. Cicho przekrada się między posterunkami, wnika do zdrowej komórki i tam korzystając z naszych białek i substancji budulcowych zaczyna się namnażać. Neutrofile początkowo tracą czas na poszukiwanie i rozpoznawanie intruza, rozpoczynając niszczenie z opóźnieniem. Eliminować wirusa pomagają limfocyty, dzielimy je standardowo na dwie duże grupy: limfocyty T – odpowiedzialne za tzw. odpowiedź komórkową i limfocyty B odpowiedzialne za tzw. odpowiedź humoralną czyli produkcję przeciwciał. Wzrost liczby limfocytów jest charakterystyczny dla infekcji wirusowej.

Oczywiście limfocyty T dzielą się na podgrupy, w zależności od pełnionych funkcji. Mamy więc komórki oznaczane jako CD4 (T helper), komórki pamięci immunologicznej, CD8 supresory, CD8 cytotoksyczne, NK-(natural killer) które min. eliminują komórki nowotworowe. Limfocyty B żyją po to, aby produkować przeciwciała. Jeżeli mamy rozpoznanego wroga, który siedzi sobie w jakiejś naszej komórce, to zawsze jakaś jego część wystaje na zewnętrz. Jest ona na tyle mała, że neutrofil jej nie rozpozna. Przeciwciało przyczepia się do takiej zarażonej komórki dając sygnał – że w środku jest wróg. Tak „oflagowana„ komórka jest już sprawnie niszczona. Pamięć o intruzie, wędruje do bazy danych i jest tam przechowywana. Dodatkowo krążą
wyspecjalizowane przeciwciała, które natychmiast zareagują przy kolejnym ataku. Mechanizm ten zażywamy pamięcią immunologiczną. Szczepienie polega na wprowadzeniu części wirusa do naszego organizmu, po to aby wytworzyła się odporność i pamięć immunologiczna. Gdy wirus wniknie do naszego organizmu – specjalna grupa szturmowa już jest gotowa. Na temat działania układu opornościowego napisano całe książki, wiemy jednak że jeszcze czeka wiele do odkrycia. Jeżeli jednak człowiek jest posiadaczem tak doskonałego systemu obronnego to czemu chorujemy?

Musimy sobie jasno powiedzieć, że te dwa kilo bakterii + wirusy powodują że jesteśmy stale w stanie wojny. A jak jest wojna to są ofiary. Nie zawsze wygrywamy. Stres i zaawansowany wiek obniża naszą odporność, układ staje się mniej sprawny. Liczba i rodzaj wrogów też się zmienia, oprócz dobrze znanych pojawiają się nowi, przywiezieni np. z wakacji w Egipcie. Częsta zmiana partnerów seksualnych – to wędrówka tych naszych 2 kilogramów
bakterii. Zdarza się też jakiś „koń trojański” – drobnoustroje bywają podstępne. Do tego dochodzą wymyślne kosmetyki, środki dezynfekcyjne i takie wynalazki, jak modyfikowana genetycznie żywność, środki ochrony roślin i konserwanty. Dawniej mleko kwaśniało na drugi dzień. Radośnie namnażała się pałeczka kwasu mlekowego. Obecnie otwieramy karton i mleko jest słodkie przez tydzień. Jogurt ma miesięczną datę ważności. Tak więc spożywamy coś zupełnie nowego. A w końcu jesteśmy tym co jemy…

ANTYBIOTYKI. Od czasu do czasu wybucha bomba atomowa – czyli zażywamy antybiotyki. Niestety ta broń nie wybiera, eliminuje również bakterie przyjazne. A nasze wojsko, widząc że faktyczny i potencjalny nieprzyjaciel zniknął, natychmiast się rozleniwia i odchodzi do cywila. Po każdej antybiotykoterapii obserwujemy duży spadek odporności i zaburzenia flory fizjologicznej. Mamy szczepionki, mamy antybiotyki i leki przeciwwirusowe, ale życie nie znosi pustki i przyroda znajdzie wyjście (cytat z Parku Jurajskiego).

HIV. Powstał więc wirus atakujący nasz system obronny, niszczący limfocyty T CD4. Mowa tu oczywiście o wirusie HIV. Zaatakowany pacjent umiera, ponieważ nie potrafi się obronić przed grzybicą, gruźlicą, zapaleniem płuc.

ALERGIA. Czy w XIX wieku ktoś słyszał o alergii?? Oczywiście reakcje uczuleniowe były znane, od czasu do czasu ktoś miał pecha i umierał po użądleniu pszczoły, lub dostawał wysypki po mleku. Były to jednak przypadki rzadkie. Nie słyszano o alergii na pyłki, sierść kota, psa czy konia, a przecież ludzie mieli znacznie większy kontakt ze zwierzętami i pyłkami. No właśnie – od wczesnego dzieciństwa biegali po trawie, siedzieli pod drzewami pełnymi pyłków, jeździli konno i nie znali tysiąca środków dezynfekcyjnych. Jest wprawdzie powiedzenie że warstwa brudu do 3 mm nie jest
szkodliwa, a powyżej 3 mm odpada, ale mimo wszystko uważam że mydło, pasta i szczoteczka do zębów to przyjaciele człowieka. Wraz z postępem i chemizacją naszego życia, zapanowała moda na dezynfekowanie wszystkiego. Przyzwoite umycie rąk zwykłym mydłem pozwala na pozbycie się większości drobnoustrojów. My jednak zaczęliśmy wszystko odkażać. Skórę, jedzenie, ubranie, mieszkanie. Nie dotykamy zwierząt, spędzamy czas w naszych sterylnych mieszkaniach. System immunologiczny nie mając normalnego kontaktu (do którego przywykł od tysięcy lat) z otaczającą przyrodą – po prostu głupieje. Odczulanie, które stosujemy w poradniach alergologicznych, to nic innego jak podawanie do organizmu bardzo niewielkich dawek alergenów (czyli np. naszych pyłków) by układ odpornościowy nauczył się ich i zrozumiał, że nie jest to wróg. Nabywanie odporności rozpoczyna się zaraz po urodzeniu. Odporność niemowlęcia w dużej mierze zależy od tego, czy matka karmi go piersią. Pokarm matki ma właściwości antybakteryjne. W bierny sposób zabezpiecza przed zakażeniem, a także stymuluje rozwój specyficznych mechanizmów odporności. Dlatego pokarmu matki nie zastąpi nawet najlepsza sztuczna mieszanka mleczna. Dziecko stykając się z różnymi patogenami kształtuje swój układ immunologiczny. Pełne zdolności obronne wykształcone są dopiero w wieku 12 lat. Dlatego istotne jest, jak najbardziej naturalne wychowanie dziecka, karmienie
piersią, przebywanie na świeżym powietrzu.

CHOROBY AUTOIMMUNOLOGICZNE. Pojawiły się choroby, w których nasz system immunologiczny rozpoznaje zdrowe i prawidłowe komórki jako chore i je niszczy. Mechanizm powstawania tego zjawiska nie został poznany. Prawdopodobnie jakiś czynnik zakaźny – np. wirus wniknął do komórek. W takim przypadku zniszczona zostaje komórka wraz z wirusem. Niestety albo infekcja jest tak intensywna, albo czynnik zakaźny na tyle podstępny, że nawet po jego eliminacji zdrowa komórka rozpoznawana jest jako obca. Do tego typu chorób zaliczamy Toczeń, Reumatoidalne Zapalenie Stawów (RZS), Choroba Hashimoto, Choroba Graves-Basedowa.

BIAŁACZKA. Do jednych z najcięższych i najbardziej znanych schorzeń układu białokrwinkowego należą białaczki. Są to niekontrolowane
wzrosty komórek tego układu, o charakterze nowotworowym. Mamy wiele podziałów tych chorób, najprostszy to podział na białaczkę szpikową i limfatyczną, lub ostrą i przewlekłą. W białaczkach szpikowych w rozmazie krwi pojawiają się młode formy rozwojowe komórek, które prawidłowo występują tylko w szpiku, oraz wzrost liczby granulocytów. W białaczkach limfatycznych pojawia się zwiększona liczba limfocytów oraz młode formy czyli limfoblasty.

Przypadek 1.
Młody pacjent 15 lat, na początku wystąpiły u niego objawy grypy (katar, bóle głowy, pleców), potem pojawił się silny ból gardła, bardzo powiększone migdały, temperatura dochodząca do 40 stopni. Węzły chłonne na szyi i pod pachami bardzo powiększone, silnie bolesne, ruchome, ból brzucha – prawdopodobnie śledziona. Wykonano badanie morfologii: obraz czerwonokrwinkowy w normie. Liczba płytek – dolna granica normy.
Obraz biało krwinkowy: LEU- 18 000 , Rozmaz krwi: Limfocyty: 60% ; Neutrofile: 25%, Monocyty/duże nietypowe limfocyty – 15%
DIAGNOZA: Obraz wygląda bardzo groźnie, ale prawdopodobnie to mononukleoza zakaźna (zakażenie wywołane wirusem Epsteina-Barr EBV). Konieczna jest dalsza diagnostyka w tym kierunku

Przypadek 2.
Pacjentka lat 63, czuje się trochę źle, słaba. Od pół roku cierpi na niewielką anemię, oporną na leczenie. Liczba płytek – dolna granica normy. Węzły chłonne pod pachami i obojczykiem trochę powiększone, nieruchome, nie bolą, ból brzucha – powiększona śledziona. Obraz biało krwinkowy: LEU: 8 000 Rozmaz: Limfocyty – 65%; Neutrofile – 28 %, Monocyty: 3%; Eozynofile: 3%; Bazofile: 1%
DIAGNOZA: Obraz choroby wygląda dość niewinnie. Żadnych ostrych dolegliwości. Niestety u pacjentki podejrzewamy chłoniaka (poważną chorobę hematologiczną). Dalsza diagnostykau hematologa.

Monika Romańska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *