Oceniać, albo nie oceniać – oto jest pytanie

Nauczyciele, to dziwny naród. Liczą czas inaczej niż wszyscy. Dla nas belfrów rok trwa dziesięć miesięcy, zaczyna się 1 września, a kończy w ostatnich dniach czerwca. Te dwa pozostałe miesiące, to przedmiot zazdrości wielu z Was.

WAKACJE – radość dla uczniów i czas odpoczynku dla znękanych znienawidzoną papierologią nauczycieli. Zanim jednak ten radosny czas nastąpi, szkolna brać musi być oceniona.

Ocenianie – dla mnie jedno z większych wyzwań w mojej pracy. Lubicie być oceniani? Jak chwalą, to pewnie tak, gorzej, gdy wytykają błędy, krytykują. Łatwiej znieść negatywną ocenę, gdy mamy świadomość, że zawaliliśmy sprawę z lenistwa, niedbalstwa. Jeśli daliśmy z siebie wszystko, to negatywna ocena jest dotkliwa i może nas zniechęcić do dalszego działania. Jako dorośli, ukształtowani ludzie potrafimy nad negatywną oceną naszej pracy lub nas samych przejść do porządku dziennego.

Bywa przykro, ale trzeba przecież pracować i żyć dalej. Dzieci posiadają inną wrażliwość i trudniej im przyjąć krytyczną ocenę, trudniej znieść niepowodzenia. Niestety często wśród uczniów wytwarza się postawa „uczenia się dla stopni”. I tu kamyczek do Waszego ogródka drodzy Rodzice. Moje doświadczenie mówi mi, że często rozliczacie swoje dzieci właśnie z ocen, a nie z postępów. Z przyczyn ambicjonalnych próbujecie wymusić na nauczycielach wyższą ocenę dla swoich pociech. Czynicie to w dobrej wierze, ale z krzywdą dla własnych dzieci. Przez taką postawę utrwalacie w dzieciach błędne pojęcie na temat znaczenia oceniania. Jak więc oceniać, aby przekazać dziecku rzetelną informację na temat stanu wiedzy, umiejętności i postępów w nauce, a jednocześnie ochronić je przed poczuciem niższej wartości? Istnieje wiele teorii na ten temat. Mówi się o ocenianiu wspierającym, kształtującym. Jesteśmy też zobligowani do indywidualizowania pracy na zajęciach, a co za tym idzie, do indywidualizowania oceniania.

To ostatnie spędza mi sen z powiek. Uczniowie posiadający orzeczenia lub opinie poradni psychologiczno – pedagogicznej powinni mieć dostosowane zadania i sposób oceniania. Jak wytłumaczyć dzieciom, że jeden uczeń za łatwiejsze zadanie dostaje piątkę, a inny na tę samą ocenę musi wykonać trudniejsze zadanie? Jak uświadomić dzieciom, że istotny jest nie poziom trudności zadania, a poczynione postępy w nauce? I jak to się ma do sprawdzianu szóstoklasistów, który jest taki sam dla każdego dziecka (z nielicznymi wyjątkami)? Co prawda chodzą słuchy, że rzeczony sprawdzian ma pójść w zapomnienie. Jak znam życie, pojawi się coś w zamian. Jak widzicie ocenianie, to nie jest prosta sprawa dla nauczycieli i uczniów.

A i Wam drodzy Rodzice nie łatwo przejść nad nim do porządku dziennego. Postawiłam wiele pytań, nie dając odpowiedzi. To dobry moment na przemyślenie swojego nastawienia do procesu oceniania i zweryfikowanie własnych oczekiwań. Wspomniałam dziś o ocenianiu kształtującym. Warto mu się dokładniej przyjrzeć, dlatego potraktuję je jako temat następnego felietonu, a teraz pora odpocząć. Udanych wakacji drodzy Czytelnicy. Ciągle jeszcze kocham swoją pracę.

Kreatywna

Nasza Kreatywna w lipcu i w sierpniu jest na wakacjach – wróci na łamy Aksona we wrześniu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *