Plecak z tęczowym jednorożcem

Nadchodzi cudowny wrzesień. Rodzice już zacierają ręce, bo wreszcie wszystko wróci do normy.

W sklepach papierniczych i zabawkowych zaroiło się od cudownych plastikowych, różowo-niebieskich pierdół. Można wybierać w stu milionach egzemplarzy z ulubionymi postaciami z filmów i komiksów. Plecaki ze stelażami, na kółkach, z szyframi, na pilota, z głośnikami… migające, grające, uffff…

Jak tu coś w ogóle można wybrać?
Przecież człowiek oczopląsu dostaje i szlag go trafia. Ja pamiętam jakie to cudowne czasy kiedyś były. Pusto na półkach. Brak czegokolwiek. Oszczędzało się ołówki, żeby na cały rok wystarczyły. W zeszytach wykorzystywało się każdą linijkę, a kartki z bloku wydzielane na sztuki były. Plastelina w kolorach kupy, kredki strugane nożem, wkłady do długopisów, gumki myszki i klej arabski z czarną gumą zamiast zakrętki. Smak do dzisiaj pamiętam. Książki dziedziczyło się po starszym rodzeństwie czy sąsiadach. Nawet ciuchy miały naszywane łaty i korzystało z nich kila pokoleń.

W sklepie pojawiły się tenisówki?
36 osób z każdej klasy miało takie same. Ba! Chodziliśmy nawet w fartuszkach, bo częste pranie nie służyło odzieży. Człowiek był czysty, schludny i… rozpoznawalny dzięki tarczy na rękawie. Jak sobie dzisiaj pomyślę o tym co było kiedyś, to aż ciarki przechodzą. Nauczyciel czasem strugnął
linijką po łapach za brak wiedzy. Każda wywiadówka wywoływała skurcze żołądka, bo wychowawca mógł przecież powiedzieć coś takiego rodzicom, co powodowało szczypanie tyłka przez tydzień.

Czy wtedy nie było praw dziecka?
Hmm… Były. Jednak oprócz praw, było mnóstwo obowiązków. Nie mieliśmy czasu na głupoty. Ponosiliśmy konsekwencje za własne zachowania. Mieliśmy w sobie pokorę, a nauczyciele byli autorytetami. Nie było zbyt kolorowo na zewnątrz (wszystko takie szaro-bure: ciuchy, zabawki, samochody, rowery … no wszystko!), ale my tak naprawdę byliśmy kolorowi w środku. Spędzaliśmy na zabawie mnóstwo czasu. Nie było komputerów ani telewizorów, ale były prawdziwe relacje. Przyjaźnie, miłości, sympatie i antypatie. Zabawy na kocach pod blokiem, szycie ubranek dla lalek, podchody w lesie, kąpiele w rzece, zabawa w sklep z pieniędzmi ze szczawiu, kradzieże zielonych jabłek z pobliskich sadów. Jejciu… aż się łezka w oku kręci. Naprawdę pięknie było! Pięknie – bo były emocje. Takie prawdziwe… takie, które zapamiętuje się na całe życie. Więc…

Drodzy Rodzice zanim zaczniecie kupować mnóstwo kolorowych przedmiotów, niezbędnych do bycia megasuperhiper, przekażcie dzieciom informację, że najważniejsze w życiu jest bycie szczęśliwym. Najważniejsi są ludzie. Tylko Oni tworzą wspomnienia. Prawdziwych emocji nie zastąpi plecak z tęczowym jednorożcem. Amen.

Katarzyna Ziomek

Akson_2016_numer_8-11_2

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *