akson_listopad_z_pamietnika_belfra_kreatywnego

Drodzy Czytelnicy, gdy usłyszałam o kolejnej reformie oświaty, to skóra mi ścierpła i pobladło lico. Ale zaraz uruchomił się w mojej głowie alarm. Czemu ja właściwie tak źle reaguję na zmiany w mojej pracy? Może popadłam w wygodną rutynkę? Kreatywna i rutyna – brrrr, koszmarne połączenie. Może zmęczenie długoletnią pracą? Nie, to nie to.

Analizując własne odczucia sięgnęłam do Słownika języka polskiego PWN, według którego reforma to „zmiana lub szereg zmian w jakiejś dziedzinie życia, w strukturze organizacji lub sposobie funkcjonowania jakiegoś systemu, mające na celu ulepszenie istniejącego stanu rzeczy”. Dla mnie kluczowe znaczenie ma sformułowanie „ulepszenie istniejącego stanu rzeczy”. Przez lata pracy musiałam przebrnąć przez wiele bardziej lub mniej rewolucyjnych zmian w systemie oświaty. Zazwyczaj szukałam dobrych stron tych zmian. Jako młody nauczyciel wierzyłam w mądrość i kompetencje tych, którzy byli ich autorami. Teraz nie mogę się oprzeć wrażeniu, że autorzy reform w oświacie wprowadzają je zbyt pochopnie, bez należytego przemyślenia, bez konsultacji z nauczycielami i rodzicami i bez koniecznego zaplecza finansowego. Tempo zmian jest tak szybkie, że nauczyciele nie mają szans na odnalezienie się w nowej rzeczywistości zawodowej, bo za chwilę muszą zaczynać wszystko od początku.

Zastanawia mnie jak radzą sobie inne kraje z „ulepszaniem istniejącego stanu rzeczy” w oświacie? Pomyślałam, że warto sprawdzić jak funkcjonuje oświata w krajach, którym się edukacyjnie powiodło. Od razu przyszła mi na myśl Finlandia. Jest to kraj, który oprócz drewna właściwie nie posiada naturalnych bogactw. Postawiono więc na wiedzę jako jedyny towar eksportowy. W latach siedemdziesiątych Finowie zabrali się za gruntowną reformę szkolnictwa.

W Finlandii praktycznie nie ma szkół prywatnych. Dotyczy to także wyższych uczelni. A w tych nielicznych, które istnieją czesne pokrywa państwo. Dzieci rozpoczynają naukę w wieku 7 lat. Klasy liczą nie więcej niż 12 osób. Obowiązkowa edukacja trwa 9 lat. Do końca tego okresu, czyli do ukończenia 16 roku życia uczniowie nie są poddawani żadnym obowiązkowym testom. Dopiero po ukończeniu 9 – letniego cyklu nauki odbywa się egzamin końcowy. Oficjalne oceny mogą być wprowadzone w piątej klasie, a obowiązkowo zaczynają funkcjonować od klasy siódmej. Nauczyciele stosują własne testy i nie porównują uczniów między sobą. Nauka w dużej mierze oparta jest na zabawie. Unika się sytuacji stresujących i budzących strach. Zajęcia w szkole podstawowej trwają 45 minut i przeplatane są 15 – minutową przerwą, podczas której uczniowie mają zajęcia ruchowe na świeżym powietrzu, które sprzyjają procesowi uczenia się. Przerwa obiadowa trwa pól godziny. Uczniowie spożywają pełnowartościowe, darmowe posiłki. Oprócz tego rząd fiński zapewnia pokrycie kosztów czesnego, materiałów i pomocy dydaktycznych, książek, transportu, wyposażenia szkół itp.
Koronną zasadą jest indywidualny kontakt z uczniem, który wzmaga poczucie bezpieczeństwa i więzi z nauczycielem. Szczególną uwagę poświęca się uczniom mającym trudności w nauce lub problemy w kontaktach społecznych. Dla nich przeznaczone są programy wyrównawcze, które są bardzo skuteczne i przyczyniają się do wyrównania i ujednolicenia wyników nauczania. W ramach tych programów dzieci pracują w małych grupach lub indywidualnie. Nie ma sytuacji, w których uczeń mógłby być usunięty ze szkoły lub przeniesiony do innej placówki.
Im dłużej zagłębiam się w szczegóły fińskiej edukacji, tym bardziej zazdroszczę uczniom i nauczycielom. To edukacyjny raj!
Jeśli jesteście gotowi poznać więcej szczegółów dotyczących fińskiego systemu oświaty, zapraszam za miesiąc. Ciąg dalszy nastąpi.

Ciągle jeszcze kocham swoją pracę

Kreatywna

akson_listopad_z_pamietnika_belfra_kreatywnego

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *