„Nie ma dzieci – są ludzie”

Tytuł nawiązuje do słynnych słów Janusza Korczaka i jest fragmentem cytatu, z który każdy dorosły powinien się zapoznać. Celowo nie przytaczam pełnej jego treści, aby pozostawić niedosyt u czytających ten artykuł. Autor tych słów, postać oddana dzieciom, poruszał szereg problemów ich dotyczących. Chciałbym podjąć dyskusję na jeden z wielu, który w ostatnim czasie wywołuje wiele emocji. Prawa dziecka. Znamy, bądź słyszeliśmy o Konwencji o Prawach Dziecka, czytający Konstytucję RP powinni kojarzyć art. 72, ale czy wszyscy prawidłowo rozumiemy czym one są i jak ważne są dla przyszłości młodych ludzi? Czy wszyscy zdajemy sobie sprawę chociażby z przemocy, którą świadomie bądź nieświadomie im wyrządzamy? Jest to polemika na wiele stron artykułu, więc chciałbym skupić się tylko na zasygnalizowaniu problemu i wzbudzeniu refleksji, które mam nadzieję pojawią się po tej lekturze u czytelnika.

W ostatnim czasie wiele mówimy o prawach dziecka w kategoriach dziecka poczętego. Ten wątek pozostawiam jako dyskusję, która długo jeszcze nie doprowadzi do konsensusu społecznego i wzbudzać będzie wiele emocji natury etycznej, politycznej oraz społecznej. Skupmy się na dzieciach narodzonych. Nie chcę również polemizować o roli Państwa jako podmiotu odpowiedzialnego za systemowe rozwiązania zarówno w sferze prawnej jak i ekonomicznej. Zwrócę tylko uwagę na fakt, że o prawach dziecka, problemach jak i formach wychowania decydują ludzie – politycy, którzy znają je tylko z opowiadań bądź rozprawek naukowych (to Ci bardziej świadomi). Gdy zadaję pytanie osobom, które podejmują decyzję dotyczącą wychowania dzieci niepełnosprawnych, czy i kiedy spędzili z nimi i ich opiekunami (rodzicami) więcej niż 3 godziny, nikt nie jest w stanie tego potwierdzić. A przecież po spędzeniu 24 godzin na opiece nad niepełnosprawnym dzieckiem można mieć już dużo więcej doświadczenia. A który z polityków zasiadających z Komisji ds. rodziny i dyskutujący o przyszłości pieczy zastępczej w Polsce spędził więcej niż trwała akademia w domu dziecka? Zostawmy polityków i ich problemy. Co z nami – rodzicami? Prawa dziecka kojarzą nam się przede wszystkim z przemocą. Znamy jej formy. Ale czy wszystkie? Znamy te budzące największe oburzenie i najbardziej drastyczne: fizyczną i seksualną, słyszymy o psychicznej i ekonomicznej, ale czy je rozumiemy? Czy ktoś słyszał o zaniedbaniu jako formie przemocy? Przemoc dzieli się na karalną – określoną w różnych kodeksach, w których określono jej definicje i sankcje oraz niedoprecyzowaną, o której warto rozmawiać, ponieważ jej skutki mogą być bardzo poważne dla przyszłości dzieci, a dyskusja na forum publicznym się nie odbywa. Zastanówmy się więc nad kilkoma kwestiami.

„Jakże nudne i monotonne byłyby odgłosy lasu, gdyby prawo do śpiewania miało tylko dziesięć najzdolniejszych ptaków” powiedział kiedyś Arnold Bennet. My rodzice mamy podświadomie zakodowaną niepohamowaną potrzebę, aby nasze dziecko było najlepsze. Żyjemy przekonaniem, że nasze dziecko w porównaniu z innymi jest wyjątkowe i osiągnie dużo więcej niż inne. Jakże trudno nam zaakceptować, że nasza pociecha nie umie tabliczki mnożenia w wieku 6 lat lub nie zaśpiewała tak jak zwyciężczyni jednego z popularnych programów muzycznych. A przecież nasze dzieci potrzebują akceptacji takimi jaki są. Czy ten brak może wpłynąć na przyszłą samoocenę dziecka? Czy w przyszłości niezaspokojone ambicje rodziców będą motywatorem do osiągania sukcesów, czy też przyczyną życiowych porażek? Każdy człowiek jest inny i ma prawo do szacunku bez względu na swoje możliwości. Tak samo jak szanujemy (albo powinniśmy szanować) odrębność rasy, płci, wyznania postarajmy się szanować jego potencjał i zainteresowania. Dobierajmy je odpowiednio do predyspozycji dziecka a nie swoich wyobrażeń. Dziecko szachisty nie musi lubić gry w szachy, a dziecko lekarza może mieć problem z widokiem krwi. Pamiętajmy, że przemoc psychiczna ma wiele form a wygórowane ambicje rodziców i zmuszanie dzieci do realizacji nie swoich marzeń może być jedną z nich.

Zmieniając obszar dywagacji pomyślmy np. o stylu naszego codziennego życia. Naszego harmonogramu dnia i planowanych zajęć. Praca, obowiązki, codzienne zmęczenie mają duży wpływ na to jak funkcjonujemy, jak się komunikujemy i jak rekompensujemy naszym maluchom chociażby brak czasu, czy małą ilość uwagi. Większość z nas w swoim przekonaniu jednak działa, tak jak mówiła norweska pisarka: „Człowiek ma obowiązek stać przy swoich bliskich i wspierać ich niezależnie od tego, ile problemów nam sprawiają”. Jednak nasze przekonanie bardzo często może być mylące. Rozumiem, że wielu czytelników będzie myślała, że „to jak wychowuję swoje dziecko to moja sprawa”, „rodzina to świętość i nie wolno jej naruszać”, „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz i mówił o gender”. Nie jest moim zamierzeniem moralizować ani podawać recepty na „dobre” wychowanie ani propagować jakiejkolwiek z doktryn, a jedynie zwrócić uwagę na problemy, o których w rozmowach z dziećmi często słyszę. Młody człowiek, niezależnie od wieku potrzebuje kontaktu osobistego, rozmowy, dyskusji, tłumaczenia. Oczekuje wsparcia, akceptacji i zrozumienia. Każdy chce być traktowany jak partner niezależnie od swojego wieku. Oczywiście, należy pamiętać, że argumentacja i rozmowa musi być zależna od wieku rozmówcy, ale przecież my dorośli w ten sam sposób chcemy być traktowani. Czy dziecko ma szukać informacji o świecie w wyszukiwarkach Google, programach telewizyjnych? A może uczyć się rozumienia świata w grach komputerowych typu „I kill You V”? Wsparcie i akceptacja ma przyjść z czatu lub maila? Czy na pewno poświęcamy dziecku odpowiednią ilość czasu? Czy nie próbujemy zastąpić naszych obowiązków cedując je na zdobycze nowoczesnej techniki lub inne osoby? Czy podświadomie zaspokajamy poczucie winy zakupami nowych telefonów, komputerów, tabletów? A przecież jedna z form przemocy to zaniedbanie. Ma ona wiele różnych definicji i przejawiać się może w różny sposób, ale może warto zastanowić się, czy zanim ktoś zwróci nam uwagę na tę formę przemocy nie popełniamy chociaż „grzechu zaniedbania”.

Powyższe rozważania są tylko fragmentem szerszej dyskusji, która toczy się obecnie na forum międzynarodowym i zachęcam do swoich własnych refleksji i przemyśleń, pamiętając o tym, że granica pomiędzy krzywdą a przemocą jest bardzo cienka.

Aleksander Kartasiński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Poniżej obszaru tresci