Skąd się wzięli rycerze

 

Rycerza stworzyło strzemię. Tak stwierdził pewien brytyjski historyk. I miał rację. Bo dzięki oparciu w strzemionach jeździec mógł zadawać ciosy na boki, z góry, w przód, w tył i co ważne nie tracił przy tym równowagi. Klasyczne żelazne strzemiona wymyślili Chińczycy już na początku IV w n.e. Konni wojownicy stali się elitą ich wojsk, ale nie stworzyli klasy rycerskiej tak jak stało się to w Europie. W Chinach ceniono sztuki walki, ale jeszcze ważniejsze były umiejętności przywódcze. W przeciągu trzystu lat strzemiona trafiły do Europy. Co prawda na naszym kontynencie używano już wcześniej strzemion, ale pojedynczych. Ułatwiały one wsiadanie na konia. Wykonywane były ze skóry i umieszczane z lewej strony konia. Dlaczego z lewej? Ano dlatego, że rycerz miał u swego lewego boku przytroczony miecz lub topór. Więc aby swobodnie wsiadł na konia musiał przerzucić przez koński grzbiet prawą nogę. Mimo, iż dziś nie ma już rycerzy (oprócz rekonstruktorów) zwyczaj ten tak bardzo utrwalił się, że jest stosowany do dziś. A jak sami wiecie wsiadamy w ten sposób również na rower czy na motor. I zawdzięczamy to właśnie średniowiecznym rycerzom.

Pojawienie się strzemion w Europie zapoczątkowało erę rycerstwa. To nie przypadek, że francuskie słowo chevalier, czyli rycerz, pochodzi od wyrazu cheval czyli koń. Polskie określenie powstało od niemieckiego ritter oznaczającego jeźdźca. Strzemiona zmieniły sposób walki dawnych wojów. Dzięki nim rycerz pewniej siedział w siodle, mógł się zaprzeć i sprawniej posługiwał się włócznią. Podczas jednej z największych średniowiecznych bitew, pod Hastings, normańscy rycerze roznieśli w pył anglosaskie pospolite ruszenie. Większość Normanów trzymała włócznie u boku i taranowała Anglosasów niczym współczesne czołgi. Z czasem zaczęto używać coraz dłuższe włócznie i tak narodziła się kopia bojowa.

Żeby dobrze posługiwać się kopią trzeba było dużo trenować. A najlepszą okazją do treningów były turnieje. Pierwsze średniowieczne turnieje niewiele różniły się od bitew. Często kończyły się kalectwem, poturbowaniem, a nawet śmiercią. Każdy szanujący się rycerz musiał kilka razy w roku brać udział w takich imprezach, inaczej kpiono by z niego i nie poważano. Kronikarz Roger z Hoveden żyjący w XII wieku pisał tak: „ Nie nadaje się do bitwy ten, kto nie widział własnej krwi, kto nie słyszał zgrzytu swych zębów, kto nie poczuł ciężaru przeciwnika na sobie”.

A jak to wyglądało w kraju Piastów? Otóż Mieszko I posiadał swoją drużynę, która liczyła około 300 wojów. Nie nazywali się jeszcze rycerzami, ale ci konni wojownicy stanowili podstawę armii powstającego państwa polskiego. Część z nich stale pełniła służbę przy księciu, natomiast pozostali rozmieszczeni byli po najważniejszych grodach. W zamian za ich służbę książę utrzymywał ich, wyposażał w broń i konie, i co ważne utrzymywał także ich rodziny. Bolesław Chrobry znacznie powiększył drużynę książęcą do 400 konnych i 1300 tarczowników. Z czasem utrzymanie tak licznego wojska stało się zbyt dużym obciążeniem dla królestwa. Kazimierz Odnowiciel wpadł na genialny pomysł. Zaczął nadawać swoim drużynnikom ziemię w zamian za służbę.

Pierwsi polscy rycerze nie byli zbyt zamożni. Uprawiali ziemię przy pomocy jednego czy dwóch sług -jeńców pojmanych na wojnie. Ale z biegiem lat za swe czyny wojenne otrzymywali coraz większe nadania ziemskie. Powiększali swój majątek także poprzez małżeństwa, a nawet najazdy na słabszych sąsiadów.

Począwszy od XI wieku, jazda rycerska królowała na polach bitew przez kilkaset lat. Ciągle unowocześniana brań spowodowała potrzebę stosowania coraz bardziej odpornych zbroi i hełmów. Coraz mocniejsze kopie i wprowadzenie kusz doprowadziło do powstania ciężkich i grubych zbroi płytowych. W XV wieku wyglądało to tak, że rycerz od stóp do głowy był szczelnie zakuty w blachy. Blachami zaczęto chronić także konie rycerskie. Wszystko to wymagało już nie lada fortuny i nie każdego było na to stać. Wyobraźcie sobie, że wyposażenie idącego na wojnę kopijnika i jego sług pochłaniało roczny dochód jednej dużej dobrze prosperującej wioski. Bywało i tak, że rycerz szykujący się do wojny musiał się zadłużać, wierząc że łupami wojennymi spłaci swoje zobowiązania.

Z czasem warstwa rycerska coraz bardziej różniła się od reszty społeczeństwa. Nie tylko finansowo. Stworzyła i pielęgnowała swoją własną kulturę, zwyczaje i kodeks. Aż w końcu przekształciła się w stan szlachecki. Szlachta posiadała liczne przywileje w odróżnieniu od chłopów i mieszczan.
W średniowiecznej Polsce żyło wielu znakomitych rycerzy. Wśród nich najsłynniejsi to Zawisza Czarny, Jan Farurej, Powała z Taczewa, Mszczuj ze Skrzynna, Dobiesław z Oleśnicy.

Barbara Sęderowska
Krzysztof Dyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Poniżej obszaru tresci