• Zapraszamy

Matka w Łodzi, dzieci za burtą

Jeszcze przed wyjściem zajrzałam do pokoju Miłka, chciałam zobaczyć, jak spokojnie śpi. Chyba wyczuł, przez sen, że ktoś na niego patrzy. Obrócił się na drugą stronę, z uśmiechem wpadł w objęcia Morfeusza. Stanęłam w drzwiach sypialni, Dygnitarz wtulał się w tors ojca. Zeszłam na dół. Przyznam się Tobie, byłam totalnie zmęczona. Bo przez 5 dni byłam sama z dziećmi. Mąż był na wyjeździe z kumplami z liceum. W pracy dużo się działo. Pracowałam za dwie osoby, moja zmienniczka odeszła na emeryturę. Przeszło mi przez myśl, aby jednak nie jechać na to spotkanie. Zmobilizował mnie mąż.
Jedź, odprężysz się – powiedział.
Szkoda tego zmarnować, będzie fajnie, zobaczysz.
Jeszcze raz powtórzyłam to, jak mantrę.
Wypiłam parę łyków wody, wzięłam plecak i udałam się na dworzec.
Czy ja na pewno dobrze robię? -pomyślałam ostatni raz, na horyzoncie widziałam już dworzec.

Wsiadłam do autobusu.
Po 20 minutach poczułam niepokój. Bardzo nie lubię tego stanu. Tłumaczyłam sobie, że przecież nic złego nie robię. Dzieci mają świetną opiekę. Mój mąż jest świetnym organizatorem zabaw, do tego kucharzy jak mało kto. Więc miałam gwarancję, że dzieci będą zadbane.
Szybko wyprowadziłam się z tego lęku. Uświadomiłam sobie, że odkąd mam męża i dzieci nigdy nie wyjeżdżałam sama. Po paru godzinach jazdy dotarłam do celu. Ze znajomą trochę zwiedziłyśmy miasto. Wieczorem czekało nas spotkanie integracyjne.
W trakcie spotkania dotarło do mnie.
Ja już nie pamiętam tego uczucia, jak nie miałam dzieci. Przychodzi piątek i gdzieś wychodzę tak po prostu, nic mnie nie interesuje. Głowa jest zresetowana i wyczyszczona z informacji i nastawiona tylko na zabawę. Było mi to bardzo potrzebne, żeby chwilę spędzić z koleżankami, pogadać o głupotach, nie tylko o kupkach, ulewaniu i podobnych sprawach.
I co ?
Złapałam się na tym, że jeszcze rok temu wydzwaniałabym do męża z pytaniami, czy wszystko jest ok?
Czy Dygnitarz jest grzeczny, czy ładnie zjadł obiad?
Dumna byłam z siebie. Pozwoliłam sobie na relaks w czystym wydaniu. Przez chwilę zobaczyłam w sobie tę dziewczynę sprzed lat.
Ona nie jest lepsza od tej kobiety, którą teraz jestem. Tylko przez moment zrzuciłam z siebie odpowiedzialność bycia matką.
Przecież matka też człowiek. I czasami chce się po prostu zabawić.
A dlaczego warto spędzić czas poza domem bez dziecka?
Możesz znowu cieszyć się ciszą, naładować baterie, wyspać się, odprężyć się, wyluzować – przestać być na trybie Matka.
Nie musisz się z niczego tłumaczyć, możesz robić to ,na co od dawna miałaś ochotę. Taki wyjazd to również chwila bez obowiązków domowych, nie trzeba sprzątać, prać ani gotować.
Zdrowy egoizm jest nam potrzebny. Dbajmy o zdrowie psychiczne. Nie zapominajmy o swoich potrzebach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Poniżej obszaru tresci