Pocztówka z…

Urodziny szwagra to dobra okazja aby zaplanować sobie długo wyczekiwany urlop, odwiedzić rodzinę i zobaczyć „kawałek” świata.
Udało się. Do ostatniej chwili praca…i ten moment kiedy zaczyna się luz, w ręce walizka i bilet na samolot do Krasnodaru.
Przypuszczam, że nazwa Krasnodar mało co mówi naszym czytelnikom, a jest to ponad milionowe miasto na południu Rosji. Poza tym jest stolicą obwodu Krasnodarskiego, w którym znajduje się już dobrze znane miasto Soczi. Do 1920r. miasto nazywało się Jekaterinodar od imienia carycy Jekateriny, którą mieszkańcy potocznie nazywają carycą Katką.
Jest to przepiękne miasto, z różnorodną architekturą. Nowoczesność przeplata się z zabytkami, które zachwycają swoim kolorytem ( cerkwie wyglądają jak z bajki). Należy też zaznaczyć, że są takie miejsca, gdzie zabudowa przypomina dużą wieś, ze względu na znaczną ilość domów jednorodzinnych. Można by powiedzieć, że każdy może tam znaleźć swoje miejsce, w zależności co komu w duszy gra…
W Krasnodarze zamieszkują Kozacy Kubańscy ( polecam piękne utwory muzyczne w wykonaniu Kubańkiego Chóru Kozaków).
W ostatnim dziesięcioleciu miasto opanowały narody Kaukazu, które znalazły tu dobre warunki bytowe i biznesowe. Są tam sklepy, restauracje gruzińskie i ormiańskie. Ciekawostką jest również to, że większość samochodów jest koloru białego, gdyż mieszkańcy uważają, że tylko biel chroni ich ( w samochodach) od męczących upałów.
W Krasnodarze jak i w innych miastach Rosji, ulice mają nazwę byłego systemu komunistycznego: ul. Radziecka, Lenina, Konsomoła czy Komunistyczna. By nie zmieniać nazw ulic, gdyż to generuje duże koszty, ulice w Krasnodarze mają podwójną nazwę, komunistyczną i starą ( patrz zdjęcie).

Kolejną ciekawostką jest to, że w 1926r. znany poeta rosyjski Włodzimierz Majakowski, będąc tam i widząc duże ilości psów biegających ulicami, napisał wiersz o Krasnodarze , który nazwał żartobliwie „ Psia wiocha” ale później zmienił tytuł na „Psia stolica”. W 2007 roku w centrum miasta postawiony został pomnik „Zakochane pieski” ( patrz zdjęcie).
Na drugi dzień „uciekłem” do miasta Anapa, położonego nad Morzem Czarnym, bo mój urlop to tylko 7 dni.
Anapa to nieduże miasteczko, stworzone jako raj dla dzieci. Piaszczyste plaże, płytkie, ciepłe morze i wiele innych atrakcji nie tylko dla dzieci. Wychodząc z domu nie można się nudzić, ze wszystkich stron kuszące zapachy grillowanych szaszłyków, fląder czy jesiotrów. Są liczne restauracje kaukaskie, gdzie można zjeść znakomite pierogi chinkali i dużo różnych odmian gruzińskiego chleba zapieczonego z serem, zwane chaczapuri. W takich restauracjach można przebierać się w ubranie narodów północnego Kaukazu. Gorąco polecam restaurację „Czerkieski Aul” .
Aby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom i turystom, na dworcach autobusowych, kolejowych i w wielu innych miejscach zamontowane są bramki i dokonuje się sprawdzania dokumentów czy prześwietlania bagażu. Tak właśnie Rosja walczy z terroryzmem.

Mój długo oczekiwany urlop wypadł w czerwcu, kiedy Morze Czarne jest tak zimne, że nikt z miejscowych do wody nie chce wejść, a autor Pocztówki z…., uważając, że woda o temperaturze 20°C jest wystarczająco ciepła i jak prawdziwy „Mors” śmiało kąpał się w zimnym Morzu Czarnym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *