Pytanie do…

Sytuacja w ostrowieckim szpitalu jest tragiczna- zauważa nasza czytelniczka Anna z Kunowa. Zadaje pytanie: co zrobiono aby uniknąć najgorszego?

Z pytaniem: co się Panu udało a co nie wyszło? Zwróciliśmy się do dwóch dyrektorów  naczelnych szpitala: Rafała Lipca i Jarosława Seweryńskiego. Jarosław Seweryński był dyrektorem w okresie od lutego 2015r. do czerwca 2016r.,a Rafał Lipiec od grudnia 2016r. do teraz. Bardzo obszernie odpowiedział nam Jarosław Seweryński.

Sytuacja jaką zostałem w lutym 2015r. była bardzo trudna. Lecznica w 2014r miała blisko 3 mln straty. Trudności się pogłębiały i w samym styczniu 2015r. szpital przyniósł ponad milion straty. Zobowiązania przekraczały 22 miliony zł.

Z drugiej  strony zagrożony był zawieszeniem oddział pediatrii. Powód to brak wystarczającej liczby lekarzy specjalistów.

W całym szpitalu brakowało  pielęgniarek. Aby zapewnić bezpieczeństwo pacjentom należało zatrudnić 40 pielęgniarek.

Sytuacja finansowa ostrowieckiej lecznicy nie była wyjątkowa. Podobnie było w 80% szpitali powiatowych w kraju.

Główną tego przyczyną był ułomny sposób finansowania szpitali przez NFZ. Lecznica nie mogła odmówić udzielenia pomocy pacjentowi, a NFZ nie chciał płacić za usługi wykonane przez nią ponad limit zawarty w umowie. Do tego procedury wykonywane w szpitalach były niedoszacowane przez NFZ.Szpitale, w których pacjenci chcieli się leczyć zamiast generować zyski zwiększały stratę. Brak spójnej polityki państwa w zakresie kształcenia lekarzy i pielęgniarek spowodował dramatyczne braki „personelu białego” w całym kraju, w Ostrowcu również.

Fatalnie wyglądała sytuacja na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Awantury pijanych pacjentów, brak lekarzy dyżurujących, długi okres oczekiwania pacjentów nie udzielenie pomocy, to niektóre z przykładów.

Zaostrzały się słuszne żądania pielęgniarek, dotyczące zwiększenia liczby zatrudnienia średniego personelu medycznego oraz podwyższenia wynagrodzeń. W kraju rozpoczął się ogólnopolski protest pielęgniarek i położnych.

Dzięki staraniu mojego poprzednika dokonano zakupu rezonansu magnetycznego. Pozostał jednak problem dotyczący uruchomienia pracowni rezonansowej, zagrażający szpitalowi zwrotem blisko czteromilionowej dotacji w wypadku opóźnień w uruchomieniu pracowni.

Wykonawca zadania zaproponował cenę, która znacznie przewyższała możliwości  szpitala, a organ tworzący czyli powiat nie chciał dofinansować brakującej kwoty. Zaryzykowałem , zmieniłem założenia przetargu, ogłosiłem nowy. Dzięki profesjonalizmowi osób pracującym przy tym zadaniu wyłoniono wykonawcę, który złożył ofertę o 300 tys. niższą niż szacowania i o 400 tys. niższą niż cena w pierwszym przetargu. Zadanie zostało wykonane w terminie.

Zaoszczędzona kwota niestety nie zostały w szpitalu. Powiat wykorzystał je na inne cele. Już wtedy inne były priorytety powiatu.

Po dramatycznych poszukiwaniu  lekarzy specjalistów, uzupełniono zespół lekarzy specjalistów na pediatrii. Oddział mógł bezpiecznie leczyć małych pacjentów.

W drugiej połowie 2015r. doszło do zawieszenia  sporu zbiorowego z pielęgniarkami.

Zatrudniłem ponad 20 pielęgniarek, wynegocjowałem sposób podziału środków z NFZ z przeznaczeniem dla pielęgniarek.

Podjąłem decyzję o finansowaniu szkoleń specjalistycznych pielęgniarek  ze środków szpitala. Zwiększyłem z 10% do 100% należne pracownikom świadczenia socjalne. To był początek drogi dochodzenia do regulacji płac w szpitalu. Długiej drogi, której początki sięgają  początku transformacji ustrojowej.

Dokonałem niezbędnych zmian w organizacji szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Działania podzieliłem na 2 etapy tj. działania doraźne  oraz budowę nowego SOR-u  i lądowiska dla helikopterów z udziałem dotacji ministerialnej.

W pierwszym etapie zapewniłem na SOR-e zwiększona obsługę lekarską. Zatrudniłem sanitariuszy pilnujących nietrzeźwych pacjentów. Pomieszczenie wyposażono w niskopodwoziowe łóżka. Założono na SOR-e  monitoring techniczny. Wygospodarowałem dodatkową salę czuwań z aparatura medyczną dla trzeźwych pacjentów, tak aby nie przebywali na korytarzu. Ze struktur SOR-u  wydzieliłem izbę przyjęć planowych wraz ze swoją przebieralnią i węzłem sanitarnym. Zaktualizowałem procedury organizujące prace oddziału.

To z jednej strony dużo a z drugiej MAŁO.

Postanowiłem więc, że szpital wystartuje w konkursie organizowanym przez Ministerstwo Zdrowia a dotyczącym budowy nowych szpitalnych oddziałów ratunkowych wraz z lądowiskiem dla helikopterów. Aby wniosek zdobył minimalną, wymaganą liczbę punktów  dających gwarancję dofinansowania, szpital musiał otrzymać akredytację Ministerstwa Zdrowia. Poprzednia akredytacja wygasła w 2014roku  a nowe przepisy jej zdobycia  znacznie zostały zaostrzone. Trzeba podkreślić, ze jedynie około 20% szpitali w Polsce posiadało akredytację. To elitarny certyfikat otwierający w naszym przypadku drzwi do otrzymania dofinansowania ministerialnego. Aby go zdobyć należało zmienić bądż opracować od nowa kilkuset procedur, wdrożyć je w życie, przekonać do ich stosowania personel i przede wszystkim przestrzegać.! Wszystko to sprawdzały i oceniały przez kilka dni ministerialne kontrole.

Ogromnym  wysiłkiem  wszystkich, bez wyjątku, osiągnięto ten certyfikat. Realna stała się możliwość wnioskowania o środki materialne.

Przygotowany pod moim kierownictwem z udziałem dyrektora Wojarskiego, dyrektora Chuchmały i szefa służb technicznych T. Bogdańskiego wniosek otrzymał największe w kraju dofinansowanie pomimo tego, że  w I edycji startowały głównie szpitale wojewódzkie.

I edycja konkursu , to czas jeszcze względnie taniej siły roboczej i materiałów budowlanych. Biorąc  jako przykład realizację  pracowni rezonansowej  można było z pewnością oczekiwać, ze zadanie zostanie zrealizowane za cenę znacznie niższą niż oszacowanie.

Po moim odwołaniu podjęto irracjonalną decyzję o niepodpisaniu umowy  z ministerstwem w sprawie realizacji zadania. Wykorzystując poprzedni wniosek zgłoszono projekt okrojony do II edycji konkursu. Stracono blisko 1,5 roku, otrzymano mniej środków, jedynie na SOR. Przeprowadzono dwa przetargi na wykonawstwo, Oba niestety nieudane. Przez 1,5 roku  wzrosły znacznie ceny materiałów budowlanych i siły roboczej. Powiat musiał wygospodarować  dodatkowo 1 mln złotych.

Reasumując, gdyby podpisano w 2016r.  umowę na dofinansowanie budowę  SOR  i lądowiska,  zadanie byłoby już skończone. A tak za takie same pieniądze będzie tylko SOR. Mojemu następcy jakoś nic się nie udaje. Jako przykład można podać  niezrealizowany  ośrodek dochodzenia do trzeźwości, obniżenie kontraktów NFZ, odrzucenie przez NFZ wniosków o uruchomienie przychodni przyszpitalnej itd.

Rok 2015 pomimo ogromnych trudności szpital pod moim kierownictwem zakończył wynikiem finansowym lepszym od planowanego i lepszym niż w 2014r.Wprawdzie była to jeszcze strata, ale program naprawczy zakładał, że zysk wypracowany zostanie w 2017r.

W 2015r. rozwiązałem problem współpracy w zakresie kardiologii inwazyjnej z Carintem. Zawarłem dwa porozumienia. Jedna dotyczy korzystnego dla szpitala rozdziału środków z NFZ.W wyniku tego porozumienia szpital zaczął otrzymywać o 50% więcej środków niż wynikało to z dotychczas obowiązującej umowy. Jednocześnie dla dobra pacjenta z powiatu Ostrowieckiego szpital zwiększył  Carintowi limity wykonywanych zabiegów.

W ramach świadczenie wyższego poziomu usług zatrudniłem doskonałych fachowców w zakresie ortopedii. Zatrudniono specjalistów z ośrodków uniwersyteckich. Przez rok doskonali fachowcy wszczepiali endoprotezy bioder, kolan, łokci, barków. Co więcej przeprowadzali rewizje czyli naprawy endoprotezy. Wykonywali operacje urazów kręgosłupa, miednicy itp. Był to zakres działanie centrum urazowo-ortopedycznego. Po moim odwołaniu odeszli najlepsi fachowcy. Zakres wykonywanych zabiegów znacznie zubożał.

Staraniem prezydenta Jarosława Górczyńskiego, burmistrzów i wójtów gmin ościennych, dyrektorom Świętokrzyskiego Centrum Onkologii i moim uruchomiono w szpitalach Punkt Konsultacji Onkologicznej.To była doskonała wiadomość dla prawie czterotysięcznej rzeszy pacjentów ŚCO z powiatu ostrowieckiego. Docelowo planowałem utworzenie w szpitalu oddziału onkologii wraz pracowniami podawania cytostatyków potocznie zwanych „chemią”.

Wsparcie finansowe deklarował Prezydent Miasta  Ostrowca Św. Po moim odwołaniu zmarnowano entuzjazm i zaangażowanie wielu osób. Nie będę się chwalił zakupem urządzeń i aparatury medycznej. Dość powiedzieć ,że wykorzystałem w pełni dotację powiatu, dofinansowanie zewnętrzne samorządowych, fundacji , darczyńców prywatnych. Środków było jednak ciągle mało. Bo jak ustosunkować się do tego że np.: w budżecie powiatu zarezerwowano na potrzeby szpitala 1 promil wydatków budżetowych. Taka była troska jednostki tworzącej swoja lecznice. Starając się stosować zasadę gospodarowania w samym 2015 r. na procedurach przetargowych zaoszczędził szpital ponad 2,5 mln zł w porównaniu z rokiem 2014 i przy większej ilości świadczonych usług medycznych.

W 2016 r. w ramach działań oszczędnościowych wdrożono system rozpisu leków na pacjenta. Dotychczas leki rozpisywane były nie na konkretnego pacjenta a na oddział. Zapobiegało to marnotrawstwu leków. Pierwszy miesiąc przyniósł oszczędności około 100 tys. zł.

Program wprowadziłem w miesiącu, w którym mnie odwołano. Gigantyczne straty w późniejszym okresie uzasadniają zadanie pytania.

Jakie były dalsze losy funkcjonowania tego systemu?

Dla podwyższenia jakości świadczonych przez lecznice usług wprowadziłem badanie satysfakcji pacjenta metodą ankiet.

Na wszystkich oddziałach szpitalnych łącznie z SOR zauważono znaczny wzrost usatysfakcjonowanych pacjentów. Krytyczne opinie służyły działaniom naprawczym.

Analizę poziomu zadowolenia pacjentów przeprowadzałem co miesiąc. Dziś słuch o tym zaginął.

W czerwcu 2016r. tj. okresie kiedy mnie odwołano ujemny wynik finansowy  był na poziomie nadwykonań, a więc faktycznie wynik szpitala oscylował około zera. W drugim półroczu 2016r. mój następca zaniedbał dochodzenie należności od NFZ na drodze sądowej, w przeciwieństwie do moich działań w 2015r. Efekty były opłakane. Rok 2017 to również  wielomilionowa strata, a rok 2018  wg mojej oceny zamknięcie się stratą blisko 20 mln zł i zadłużeniem ponad 50 mln zł.

Rok 2015 był dobrym rokiem dla szpitala i dla mnie. Widać było szansę wyjścia z długoletniego kryzysu.

Zauważyli to czytelnicy Echa Dnia, wybierając mnie  głosami tysięcy czytelników Człowiekiem Roku 2015 województwa świętokrzyskiego w kategorii Zdrowie. Było to wyróżnienie nie tylko dla mnie, ale dla wszystkich pracowników szpitala. Świadczyło to o tym, że mieszkańcy widzą, iż zmiany w szpitalu idą w dobrym kierunku.

Dlaczego mnie odwołano wie kilka osób. Odwołano mnie stawiając mi absurdalne, niegodziwe i nieprawdziwe zarzuty.  Próbowano mnie zniesławić. Teraz dochodzą swoich racji przed sądem. Sąd  prawomocnym wyrokiem stwierdził bezpodstawność zarzutów ludzi ,którzy chcieli mnie zniszczyć. Próbowano zniszczyć mnie a zniszczono szpital. Czy ktoś kiedyś za to odpowie???

Druga część odpowiedzi Pana J. Seweryńskiego na Pytanie do…. w kolejnym numerze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *