… i po wyborach

Jest jak jest, każdy widzi, lecz tylko część społeczeństwa przejmuje się wątpliwą kondycją naszej demokracji. Dla wielu pojęcie to rozpływa się w klimacie egzystencjalnej stabilności. Sklepy i markety zawalone towarami konsumpcyjnymi, 500+ działa, wyprawki szkolne należą się jak „psu buda”, w szrotach można kupić samochód już od 2000 zł. Telefon komórkowy dostępny za „symboliczną” złotówkę. Bezrobocie minimalne. Tylko mało kto zdaje sobie sprawę, że ponad 2,5 mln ludzi wyjechało za chlebem do państw Unii Europejskiej! Gdyby wrócili wskaźnik bezrobocia byłby dla rządzących poważnym problemem, zwłaszcza propagandowym. Mieszkania + obiecane! Żyć nie umierać, fajnie jest. Emeryci ponoć też dostaną swoje, tylko może muszą trochę poczekać? Rolników wspomagają dotacje z Unii Europejskiej (chyba do czasu?) i nie bardzo kojarzą, że mogą wyjść „na dudka” jeśli spełnią się siarczyste słowa Pana Prezydenta RP w Leżajsku, że Unia Europejska, której jesteśmy częścią, to jakaś „wyimaginowana wspólnota” i niech się nie wtrąca do naszych spraw! Na te słowa lud klaskał z zachwytem. Zaś Pan Prezydent jakby zapomniał, że gdy był eurodeputowanym na pobierane apanaże w euro wcale nie wybrzydzał. Co nas obchodzą sądy, o które grupy „niedowiarków totalnej opozycji” robią gdzieś jakieś zadymy? Co nam do tego? Można żyć w kokonie owej stabilności? Można! Więc do wyborów wybierają się tylko ci, którzy jeszcze (!) odczuwają jakąś potrzebę przynajmniej wpłynięcia na to kto, np. w gminie,będzie zarządzał i decydował o naszych codziennych sprawach. Jak będzie dysponował budżetem w interesie lokalnej społeczności itp. Pamiętajmy, żeAliści ordynacja wyborcza jest tak skrojona, że priorytet o władzę w samorządach będą miały partie polityczne zamiast konkretnych osób cieszących się zaufaniem lokalnych społeczności, jak to było w poprzednich gminnych wyborach. Osoby te zapewne znajdą się na listach wyborczych, ale w kontekście politycznych ugrupowań. Elektoratowi pozostanie odnalezienie ich na politycznych listach. Radzę więc uważnie owym listom się przyjrzeć i rozważyć wedle własnego sumienia i wiedzy kto powinien nas reprezentować. Skoro już wałkujemy ten temat, to warto przytoczyć osobliwy w skali naszego kraju przypadek z Gminy Słupia w województwie łódzkim, którym zainteresowały się media. Otóż tam nikt nie chce zmieniać składu rady, a wójt Mirosław Matulski pełni tę funkcję od kilku kadencji i nie ma konkurenta. Przed kamerą mieszkańcy wypowiadali się, że zarządza gminą dobrze i nie ma potrzeby zmieniać ani rady, ani wójta. Tym sposobem media zrobiły wójtowi „niedźwiedzią przysługę”. Więc znalazł się jeden (!) „troskliwy” obywatel wsi Winna Góra, który napisał skargę do Ministerstwa Edukacji, że w miejscowej szkole są skandaliczne zaniedbania (szczegóły – vide: www.google.pl). Więc ruszyła machina kontroli, co zapewne wójtowi na zdrowie nie pójdzie. Sądzę, że może włączy się w to prokurator i udowodni, że wójt to zły gospodarz i „złodziej”(?). Morał z tej opowiastki jest jakby wyjęty z „Pana Tadeusza” – „Głupi niedźwiedziu gdybyś w mateczniku siedział. Nigdy by się o tobie Wojski nie dowiedział”. Chwyt dosyć popularny w trwającej kampanii wyborczej, mający na celu wyeliminować tych, którzy nie podobają się komuś tam… Przy 43% poparciu partii rządzącej, jak stwierdził w sondażach CBOS, nie ma się czego obawiać! Ale jednak widać lepiej na zimne dmuchać, bo to „żołnierz strzela, ale Pan Bóg kule nosi” – jak mawia stare wojenne przysłowie. Niedawno uchwalona „Ordynacja Wyborcza” jest skonstruowana w osobliwy sposób, bo jak świat światem zawsze obowiązywała zasada postawienia jednego krzyżyka przy nazwisku osoby, na którą wyborca chciał oddać głos. Teraz jest tak, że można postawić ów krzyżyk, albo jakiś inny znak, a jeśli ktoś się „pomylił” może go zamazać i postawić dowolny(!) znak przy „właściwym” kandydacie. Mało tego, jedna komisja pilnować ma przebiegu głosowania, ale głosy będzie już liczyła inna komisja. Jakoś dziwnie i chyba bezsensownie kojarzy się to ze słynnym powiedzeniem pewnego satrapy – „nie ważne jak kto głosuje, ważne kto liczy głosy”. Á propos coraz to nowo uchwalanych ustaw, sądzę, że są na konkretne zapotrzebowania władzy. Kartezjusz w „Rozprawie o metodzie” pisał: „ Mnogość praw dostarcza często usprawiedliwienia występkom. Państwo o wiele lepiej jest urządzone wówczas, gdy ma ich bardzo niewiele, ale w zamian bardzo ściśle przestrzeganych”. No cóż wiek XVII nie sposób porównywać z dynamicznym rozwojem współczesnego prawodawstwa. Ale biblijny Dekalog wcale się nie zestarzał, tak jak i prawo rzymskie uważane za podstawę wszelkich nauk prawniczych. Na ich fundamentach w 1997 roku uchwalona została Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej jako podstawa wszystkich praw nas obowiązujących. Teraz okazuje się, że publiczne przypominanie jej zasad grozi sankcjami. Za skandowanie słowa „Konstytucja” można nawet dostać „po mordzie”. Za przeciwstawianie się marszom neofaszystów – przepraszam narodowców – garstka „bab” została pobita, ale jak uzasadniła pani prokurator to one są winne, bo chłopcy wyrazili „tylko swoje niezadowolenie”. W 1967 roku Czesław Niemen śpiewał do własnego tekstu song „Dziwny jest ten świat”. Faktycznie dziwny, tak jak był dziwny przed laty stał się bardziej dziwny dziś. Gdyby żył na pewno by się zdziwił. Tymczasem Prezes wszystkich prezesów na konwencji partyjnej ogłosił dyrektywę, że Polska przenigdy nie wystąpi z Unii Europejskiej!, A za parę dni formalnie dwaj najważniejsi urzędnicy państwowi sceptycznie wypowiadają się o wspólnocie z Europą, jakby zapomnieli, że dzięki niej dostaliśmy wielką szansę ekonomicznego a zwłaszcza kulturowego dogonienia cywilizacji europejskiej. O co w tym wszystkim idzie? O wartości, to takie słowo, które trudno wprost zdefiniować, a tym bardziej pojąć. Może gdy Unia straci cierpliwość do upominania rządzących o ich nie przestrzeganiu i pogoni nas w zaułek Europy, wówczas nie tylko może zatrzymać strumień gotówki (także dla rolników), ale również uchylić traktat z Schengen, czyli wolnego poruszania się w Unii naszych obywateli. Czyżby Polak niemądry był przed szkodą i po szkodzie? Bo najogólniej rzecz ujmując brak mądrości polega na braku umiejętności pogłębionego myślenia i refleksyjności, na niedostatku trafnych sądów i poglądów, wnikliwej intuicji i wyobraźni, w szczególności zaś na niezdolności rozumienia bardziej skomplikowanych sytuacji, problemów oraz wyprowadzaniu właściwych wniosków. W postawie życiowej „niemądrość” przejawia się najczęściej w zarozumiałości, w zbytnim przywiązaniu się do własnych zapatrywań i niedostatecznej otwartości na poglądy i argumenty innych, niedostatku krytycyzmu, rozważności, sceptycyzmu i tolerancji. Więc pożyjemy… zobaczymy…

Wojciech Kotasiak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *