Czy można zmienić coś co jest niezmieniane od lat?

Taki tytuł miał mail wysłany do Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy w październiku tego roku. Mail powstał w okresie żałoby, szoku i niesamowitych emocji po śmierci jednego z moich uczniów. Każda śmierć jest nie w porę, ale ta była i jest nadal dla mnie całkowitym zaskoczeniem i nadal trudno mi się z nią pogodzić.

W chwili pisania maila była we mnie cała masa przeróżnych emocji. Byłam zła, rozżalona, załamana, smutna. To był siedemnastoletni chłopak, wesoły, lubiany przez wszystkich zawsze gotowy do pomocy. Następnego dnia miał uczestniczyć w zawodach sportowych- był członkiem szkolnego Klubu Olimpiad Specjalnych.

Sama nie wiem co chciałam osiągnąć i skąd przyszła do głowy myśl, żeby napisać do Jurka. Może fakt, że od lat robi rzeczy, które wydawały się niemożliwe; ma ogromną charyzmę i moc pomagania? Może to skłoniło mnie do napisania. A może zwykła bezradność i brak zgody na tak niepotrzebną śmierć.

Mój mail był prośbą o pomoc:”Czy skoro zmieniasz wszystko Jurku, to możesz zmienić leczenie psychiatryczne dzieci? Czy ono musi wyglądać tak, że dzieciaki narażone są na takie szkolenia starszych kolegów? Czy nie można zmienić tego układu, że wszyscy trafiają do jednego worka- nałogowcy wraz z innymi na jednej sali?”

Sytuację, o której pisałam znałam z opowieści Tomka, ucznia, który był uzależniony od dopalaczy. Kiedy wrócił z pobytu w takim szpitalu opowiadał, że nie było oddzielnych sal dla dzieci z niepełnosprawnością intelektualną, opowiadał jak starsi chłopcy dokuczają młodszym, jak był szkolony gdzie szukać dopalaczy, jak unikać policji, co mówić „na dołku”. Chłopak z niepełnosprawnością intelektualną trafia na oddział, ufny i tak bardzo chcący być takim samym jak rówieśnicy- koledzy w szpitalu imponowali mu. Wracał więc przeszkolony a nie podleczony.
Ta nierówna walka trwała kilka lat, wychowawcy ze szkoły, mama- wszyscy walczyliśmy o niego. Ostatnie miesiące to był czas jego wychodzenia na prostą, zmiany na lepsze.

Po kilku dniach od napisania maila przyszła odpowiedź od Jurka. Zaskakująca. Napisałam ale nie liczyłam na reakcję. Pomyślałam, że fundacja dostaje tyle maili, że nie będą zajmować się moim. A jednak okazało się, że Jurek czyta maile, odpowiada i motywuje do działania. Taka właśnie była jego odpowiedź. Jurek poinformował, że fundacja interesuje się oddziałami psychiatrycznym, na których leczone są dzieci i młodzież, ze planują zakup mebli i odnowienie oddziałów a mój mail, opowieść o Tomku sprawiła, że spojrzeli na problem z innej strony, że wymaga on głębokiej analizy. „Oczywiście, że będziemy o tym mówić, będziemy to mieli w głowie. Twój mail bardzo nam pomógł w tej sprawie.”

Na końcu Jurek przekazał mi słowa otuchy i dodawał siły do dalszego działania a to było bardzo potrzebne mi w tamtym czasie.

Całkiem niedawno Jurek ogłosił dla kogo gra Orkiestra w tym roku. Kiedy usłyszałam, że dla szpitali specjalistycznych oraz oddziałów psychiatrycznych dla dzieci moja radość była ogromna. Wiem, że to ten pierwszy krok, o którym mówił Jurek, że na zmianę, o której pisałam przyjdzie czas ale mimo wszystko cieszę się bardzo.

To piękny dowód na to, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy gra dla wszystkich, że słucha ludzi, jest otwarta na problemy i podejmuje próbę rozwiązania ich. To Orkiestra, która wprowadza dobre i stałe zmiany. Dla ludzi nie dla siebie.

Dla mnie tegoroczna orkiestra będzie miała wydźwięk bardzo osobisty; to będzie dla Tomka.

Jego już nie uratujemy ale może innych Tomków, Hanie, Stasiów. Wszystkich tych, którzy na swojej drodze spotkają cwaniaka, który wprowadzi ich w świat dopalaczy niszcząc im zdrowie. To dla dzieci, które tak bardzo nie chcą być „inne”, wytykane palcami decydują się na tą złą drogę, z której często nie ma powrotu.

Ewa Lenart

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *