„Prawda”

W naszej przestrzeni medialnej trwa bardzo ożywiony ruch informacyjny usiłujący agitować opinię publiczną do różnych prawd, zwłaszcza prawd objawionych jak i nie objawionych. Obserwując owe zmagania erystyczne można dojść do przekonania, że ks. Józef Tischner w słynnej „Historii filozofii po góralsku”(wyd. 1999 r.) miał rację pisząc, że „góralska teoria poznania odróżnia trzy prawdy: świento prawde, tys prawdę i g… prawde”. Czyli skala głoszonych prawd ma jednak swoją gradację wartości, która z grubsza zależy od ludzkiego rozumu. A że rozum bywa u wielu odporny, więc akceptuje tylko te prawdy które akurat pasują do wyobrażeń konkretnego człowieka. Obszarem najbardziej podatnym na zastosowanie „skali ks. „Tischnera” jest, jak się powiedziało, polityka. Tu każdy kto zabiera publicznie głos ma swoją prawdę i słusznie! Bowiem według starożytnych filozofów taki spór określali pojęciem dialektyka, czyli umiejętność dotarcia do prawdy przez ujawnianie sprzeczności w sądach przeciwnika. Gdyby polityczni adwersarze zabierający głos w mediach byli w stanie przyjąć zasadę „tys prawda” otrzymalibyśmy consensus. Ale tak nie jest, więc rozchodzą się jeszcze bardziej skłóceni a Naród coraz bardziej zdezorientowany. Sięgnijmy więc na chwilę do historii aby objaśnić, że można głosić tylko jedną „prawdę” . Otóż była taka gazeta, która już w tytule manifestowała tylko „świętą prawdę”. Ma za sobą długą historię, ale oficjalnie ukazała się w marcu 1917 roku jako partyjny organ SDPRR (b). Przetrwała czasy ZSRR i nadal wychodzi w Rosji. Przez okres władzy komunistycznej była najważniejszym opiniotwórczym dziennikiem w kraju, pilnie czytanym i komentowanym w świecie. Jednak problem polegał na tym, że tytuł nie bardzo był adekwatny. Zawierała bowiem wszystkie „prawdy” jakie chciało publikować biuro polityczne KC partii. Jeśli fakty nie pasowały do linii partyjnej propagandy, tym gorzej było dla faktów. Ich „szlifowanie” lub pomijanie „dla dobrego wizerunku partii” było powszechnie stosowane. Ale kto znał owe zawiłości potrafił pomiędzy wierszami znaleźć źdźbło prawdy. Złośliwy dowcip z tamtych czasów powiadał, że „Prawda” napisała, iż na Placu Czerwonym w Moskwie rozdają samochody. Na drugi dzień maleńką czcionką na ostatniej stronie wydrukowano sprostowanie. To prawda, tylko, że nie w Moskwie a Leningradzie, nie na Placu Czerwonym a Newskim Prospekcie i nie samochody a rowery nie rozdają a kradną”. A poza tym wszystko OK! W Polsce w czasie wydarzeń w Radomiu i Ursusie (1976 r.) jeden partyjny erudyta w rządowej telewizji, bo innej nie było ( to uwaga dla nieopierzonych polityków) powiedział, że „w Radomiu klasa robotnicza jest mniej zadowolona” . Czyli można było wywnioskować, że klasa robotnicza jest szczęśliwa tylko jakby trochę mniej. Więc z powodu tego „mniejszego zadowolenia” podpaliła budynek KW PZPR. To odległe czasy. Teraz podobno niema oficjalnej cenzury, więc każdy może wygadywać co mu akurat zaświta w głowie. Jednego dnia dostojnik państwowy niezbyt pochlebnie wypowiada się o Unii Europejskiej, w innym przemówieniu zapewnia, że jesteśmy najsilniejszym jej członkiem i kochamy Unię. Proste pytanie; kiedy mówi prawdę? Jednego dnia z urzędu usunięto flagi Unii, ale drugiego ponownie je wstawiono. Może wyniesiono je żeby przetrzepać z kurzu. Zatem trzymajmy się tej wersji. Debata o sądownictwie i praworządności wałkowana jest mediach od trzech lat. Jedni twierdzą, że demokracja jest totalnie zrujnowana i dają temu wyraz w publicznych manifestacjach. Drudzy twierdzą, że w naszym kraju wolność ma się jak najlepiej, bo TVN i parę gazet działają bez żadnego kagańca. Jednak, gdy w Sejmie pochylono się nad nimi nie bez politycznego celu, ambasador USA w drodze co nieco mało dyplomatycznej upomniała premiera, że jej kraj nie będzie tolerować żadnych ograniczeń ich wolności. Z resztą Amerykanie są wyczuleni na punkcie wolności mediów. A to nasz najważniejszy sojusznik. Lepiej z nim nie zadzierać, bo z Unią mamy już i tak na pieńku. Miliardy euro płynące z Unii są cacy. Ale premier powiedział do ludu, że dają tylko na łatanie chodników. Oczywiście nie mówił prawdy, ale akolici z radością nowinę tę przyjęli. Hitem ostatnich dni są wydarzenia dziejące się wokół Komisji Nadzoru Finansowego. Aby dociec prawdy co się tam dzieje nie sposób ustalić na podstawie rządowych mediów. Wolne – drążą uporczywie temat. Więc z całą pompą w antyterrorystycznym anturażu aresztowano kilku byłych zarządców (od 2015 r. nie pracują w KNF) Jednego dociekliwego urzędnika w2014 r. pewni usługobiorcy omal nie zakatrupili. A pewien senator powiedział, że bandyci nie rozróżniają dobrych od złych ofiar, na które napadają. Kto tu łga a kto mówi prawdę? Jako że sprawa jest rozwojowa, więc pożyjemy zobaczymy. Faktem jest, że szef NBP poczuł się jakby nieswojo w tej sprawie i powiadomił prokuraturę aby nałożyła na media embargo na publikowanie czegokolwiek na temat KNF. Więc jest wolność mediów, czy jej nie ma? Innym sposobem unikania prawdy jest tzw. „zamiatanie spraw niewygodnych pod dywan”, czyli uporczywe milczenie, a w ich miejsce produkowanie tematów zastępczych. W mediach nie kontrolowanych przez rządzących często zabierają głos fachowi ekonomiści ostrzegający przed nadmiernymi wydatkami budżetowymi państwa. Natomiast z ust osób odpowiedzialnych za gospodarkę padają gromkie zapewniania, że jeszcze nigdy w naszym kraju nie było tak dobrej koniunktury gospodarczej. Komu wierzyć skoro przeciętny obywatel nie bardzo ma pojęcie na czym ten dysonans polega? Może kiedyś przekonamy się na własnych portfelach. Wszelako, tak dla przypomnienia, ósme przykazanie Dekalogu powiada „Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”. A teraz na koniec takie oto marzenie. Gdyby rządzący w imię spokoju społecznego i dobrych wzajemnych relacji zechcieli czasami skorzystać z opinii ludzi opozycji i wspólnie podejmowali decyzje państwowej wagi, nie szli w zaparte w swoich mądrościach i nie trzymali się góralskiej „świntej prawdy” żyłoby się nam może nie lepiej ale spokojniej. Bo prawda jak oliwa zawsze na wierzch wypływa”.

Wojciech Kotasiak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *