Krótka historia kunowskiego kościoła i piaskowcowych rzeźb

Kilka kilometrów od Ostrowca w kierunku północno-zachodnim, w dolinie rzeki Kamiennej, leży stara miejscowość Kunów. Przejezdnym kojarzy się najczęściej z rondem, stacją paliw i restauracją. Warto jednak zboczyć z głównej trasy, przejechać przez most na rzece bo w tej -starej części Kunowa można odnaleźć miejsca związane z historią miasteczka. Wiadomo, że już w XIII wieku był tu jeden z licznych ośrodków administracyjnych dóbr biskupów krakowskich. W kunowskim dworze obronnym mieszkali zarządcy tych dóbr. Sami biskupi również często tu przebywali. Najczęściej w interesach – doglądali swych włości. Ale nie zawsze. Zgoła inaczej było w przypadku choćby biskupa Jana Muskaty. Polityką, a nawet wojowaniem zajmował się częściej niż odprawianiem modlitw. Był zagorzałym przeciwnikiem Władysława Łokietka i gorliwym sprzymierzeńcem czeskiej dynastii Przemyślidów. To właśnie tu w Kunowie Muskata został pojmany i przez krótki czas przetrzymywany.
Kunowianie mieli swoją parafię już w 1281 roku, na kilkadziesiąt lat przed otrzymaniem praw miejskich. Pierwszy drewniany kościół pod wezwaniem św. Władysława rozebrano w 1625 roku. Fundatorem nowej świątyni był proboszcz Szymon Koch herbu Nałęcz, kanonik krakowski. Dobrodziej kunowskich parafian z własnych dochodów i oszczędności ufundował w latach 1625-1642 nie tylko budynek, ale także obraz w ołtarzu głównym i ambonę. Ten wspaniały duchowny, który zginął w czasie potopu szwedzkiego, został pochowany w kunowskim kościele. Świątynia wybudowana jest na wzniesieniu, skąd rozciąga się bardzo malowniczy widok. Prowadzi do niej brama upiększona rzeźbami czterech ewangelistów. Pierwotnie kościół był budowlą późnorenesansową. Na wskutek licznych przeróbek zatracił cechy konkretnego stylu. Jest to świątynia orientowana, trójnawowa o długim i półkoliście zamkniętym prezbiterium. Wnętrze pokrywają sklepienia kolebkowo-krzyżowe. Choć jest raczej uboga w detale architektoniczne, uwagę zwracają piękne ołtarze. W XVII-wiecznym ołtarzu głównym między kolumnami w stylu jońskim znajduje się obraz przedstawiający Chrystusa na krzyżu, Matkę Bożą i św. Jana Ewangelistę. Po bokach ołtarza postawiono kamienne figury świętych patronów Polski – św. Wojciecha i św. Stanisława pochodzące z 1867 roku. W tym samym roku w jednym z ołtarzy bocznych umieszczono namalowany na desce obraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy, do której wierni wciąż zwracają się w swych modlitwach, a wota umieszczone przy ołtarzu świadczą o tym, że modlitwy te niejednokrotnie zostały wysłuchane. Odwiedzając świątynię koniecznie trzeba zobaczyć ołtarz z wizerunkiem św. Władysława patrona kunowskiej parafii. Św. Władysław był królem węgierskim żyjącym w latach 1040-1095. Zasłynął walcząc z poganami. Kronikarz Gall Anonim pisał o nim, że „stał się jakby rodowitym Polakiem z życia swego i obyczajów”. Wszystkie ołtarze boczne zostały wykonane w XIX wieku. Znacznie starsze bo XVII-wieczne są ambona i chrzcielnica.
A teraz rzecz niezwykle ważna i ciekawa – wszystkie kościelne ołtarze oraz figury jakie wystawiono w całym Kunowie zostały wykonane z miejscowego kamienia. A materiał to nie byle jaki. Miasto przez stulecia, aż do XX wieku, słynęło z wydobycia i obróbki kamienia, głównie piaskowca. Już w XII wieku wydobywany tu materiał wykorzystywano do budowy zamków i kościołów. Jak wieść niesie w lokalnych kamieniołomach pracowali osadzeni tutaj po bitwie pod Grunwaldem jeńcy krzyżaccy. Największy rozkwit kamiennego rzemiosła nastąpił w XVI wieku kiedy sprowadzono tu mistrzów kamieniarskich z Niemiec. To właśnie od nich uczyli się rzemieślnicy z Kunowa. I jak czas pokazał nauczyli się celująco. Dzieła miejscowych kamieniarzy zaczęły zdobić wiele magnackich rezydencji, Łazienki Królewskie czy Zamek Królewski w Warszawie. Kunowski piaskowiec spławiany był nawet Wisłą do Gdańska. W XIX wieku użyto go do budowy Teatru Narodowego w Warszawie.
Dowodem wspaniałego kunsztu miejscowych mistrzów kamieniarskich są także nagrobki na przykościelnym cmentarzu. Stara cześć nekropolii ma ponad 200 lat. Jeden z najpiękniejszych i najciekawszych nagrobków jest dziełem Antoniego Kłosińskiego wykonanym dla zmarłego dziadka pani Kłosińskiej- Franciszka Fornalskiego, ułana z czasów Księstwa Warszawskiego. W starej części cmentarza oprócz licznych zabytkowych, nagrobnych rzeźb znajduje się mogiła powstańców styczniowych poległych pod Janikiem w 1863 roku.
Między kościołem a cmentarzem stoi kamienna dzwonnica z roku 1898. Została zaprojektowana przez znanego malarza Wojciecha Gersona.
Świątynia, cmentarz, dzwonnica oraz okolice rynku w Kunowie zaistniały w 1977 roku w filmie Konrada Nałeckiego „Wszyscy i nikt”. W dramacie tym zagrała ówczesna czołówka polskich aktorów m.in. Emil Karewicz, Wiesław Gołas, Ryszard Pietruski, Marian Opania, Bogusz Bilewski.
Najstarsze zabytki Kunowa z dawnych czasów nie przetrwały do dziś. Ale te, które pozostały -kościół, pomniki, rzeźby- wspaniale informują nas o dawnych mieszkańcach miasta. Czytając wyryte w kamiennych dziełach epitafia i sentencje dowiadujemy się komu lub z jakiej okazji wystawiali pomnik, o co prosili swoich patronów, co było ważne dla Kunowian kilkaset, kilkadziesiąt czy kilka lat temu. Kunowskie rzeźby charakteryzuje m.in. bogactwo zdobień oraz niesamowita dbałość o szczegóły. Można to dostrzec podziwiając wspomniane wyżej nagrobki, czy też figurę Matki Bożej na rynku. Warto również zatrzymać się przy rzeźbie św. Jana Nepomucena z 1755 roku, którą postawiono w pobliżu mostu na rzece Kamiennej.

Barbara Sęderowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *