Życie rycerza w XXI wieku

Opowieści Starego Koniarza

    Czy w dobie obecnej cywilizacji, gwałtownego rozwoju motoryzacji, komputeryzacji, a także laicyzacji życia można spotkać jeszcze prawdziwych rycerzy? Z pewnością można spotkać współczesnych rycerzy. Mimo, że ich życie i priorytety są zgoła inne niż wojowników sprzed wieków, to jednak mają silne poczucie narodowej dumy, kochają i kultywują dawne zwyczaje. Wyjątkowym szacunkiem darzą rycerską broń, w szczególności kopie i szable, we władaniu którymi Polacy nie mieli sobie równych w całej Europie. Jednak tym co najbardziej łączy dzisiejszych i dawnych rycerzy jest miłość do koni.

   Dbanie o rycerskiego wierzchowca to nie tylko karmienie owsem i klepanie po szyi, ale codzienna ciężka praca. Doskonale wiedzą o tym jeźdźcy zrzeszeni w Sandomierskim Ośrodku Kawaleryjskim. Ośrodek ten powstał w 2001 roku z inicjatywy Andrzeja Burego. Głównym celem jego działalności jest rekonstrukcja 1000 lat polskiej kawalerii. Oj, czego oni tam nie robią! Pokazują jak wyglądała jazda za czasów Mieszka I,  rycerstwo z wypraw krzyżowych, z czasów bitwy pod Grunwaldem oraz późnego średniowiecza. Dzięki nim możemy zobaczyć jak zmieniała się polska husaria na przestrzeni 200 lat, a także zapoznać się z jazdą Księstwa Warszawskiego i ułanami II RP. A jakby komuś było mało „robią” także za Tatarów.

    Te wszystkie cuda możemy zobaczyć dzięki ogromnemu wysiłkowi sandomierskich kawalerzystów. Krótko mówiąc trzeba wiele godzin tłuc tyłek w siodle i wylać dużo potu, aby doskonale zgrać się z koniem i ułożyć go zgodnie z prawidłami polskiej szkoły jazdy. Reguły tej szkoły odkrył na nowo Aleksander Jarmuła, Mistrz Polski w jeździe w stylu westernowym. Zgodnie z tymi zasadami sandomierscy rycerze uczą swoje rumaki jazdy po kołach, ósemkach, wężykach, szybkich zwrotów na zadzie, gwałtownego przyspieszania  i zwalniania oraz zatrzymywania. Wszystkie te figury są wykonywane w kłusie i galopie i wymagają od jeźdźca wielkich umiejętności. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że w jednej ręce trzyma się broń, a konia kieruje się drugą ręką, łydkami i dosiadem. Dawnym rycerzom było o wiele łatwiej. Byli zawodowcami gdyż od najmłodszych lat szkolili się w jeździe konnej. Ich codzienne życie to ciągłe doskonalenie się do wojennego rzemiosła. Swój wielki kunszt wykorzystywali na polu bitwy.

    Rycerze z Sandomierskiego Ośrodka Kawaleryjskiego przygotowują się do pokazów ćwicząc wspólnie wszystkie elementy polskiej szkoły jazdy. Niczym nie różnią się w tym od swych dawnych bohaterów, z resztą często wcielają się w ich postacie. I tak np. Maciej Bury znany jest w całej Polsce jako Zawisza Czarny. Jednakże nie jest to takie proste. Bo każdy z naszych współczesnych kawalerzystów chodzi na co dzień do pracy, ma mnóstwo roboty w domu i koło domu. A jak któryś ma pecha i jego żona nie lubi rekonstrukcji i zapachu koni, to biedak ma podwójnie przechlapane…

  Ćwiczenia z końmi to nie wszystko. Dodatkowo należy opanować sztukę władania szablą, mieczem, kopią i lancą. Oczywiście na koniu, nieraz w zbroi ważącej 30 kilo, często w czasie upałów, kiedy to pot zalewa oczy, a jedyne pragnienie to kufel zimnego piwa… Sandomierski Ośrodek Kawaleryjski  słynie w całym kraju z drobiazgowego odtwarzania wyposażenia, m.in. rzędów końskich, zbroi oraz broni. Ma własnych płatnerzy i szabelników. Chociaż w Polsce mamy kilkaset grup rekonstrukcyjnych to kawalerzyści z Sandomierza jako jedyni prezentują formacje konne z wszystkich epok. A gdzie ich możemy spotkać? Podczas uroczystości i świąt państwowych, obchodów ważnych rocznic oraz inscenizacji historycznych.  Współcześni rycerze są także natchnieniem dla malarzy i poetów. Na dowód tego wiersz Janusza Gawłowskiego:

       „Rycerz Maćko”
Rok krzyżackiej klęski, bębny, mandoliny

i husarz zwycięski w objęciach Pauliny.
Potem Dzikie Pola i tatarskie ordy.

Znów Maćko szabelką siecze wraże mordy.
A utrudzon szedł w tany, miodem popijając

„Wiwat wszystkie stany”! A Maćko – nie zając…
Rycerska biesiada, umizgi dziewczęce…

Spić się nie wypada, choć butelka w ręce.
Armia Budionnego zbudziła go rano,

Gdy tany odsypiał z Pauliną kochaną.

A Maćko nie lubi, oj nie lubi tego

Więc zdrowo pogonił Armię Budionnego.
A potem z gitarą, za plecami Pauliny

śpiewał piosnkę starą, robiąc psotne miny.
I tak wiek po wieku, i tak rok po roku

Maćko tworzył historię z Pauliną u boku.
Nie gniewaj się Maćku, nie włócz mnie po sądach.

Tom spisał, com widział i chętnie oglądał.  

Barbara Sęderowska

Krzysztof Dyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *