Moc płynąca z muzyki

Muzyka towarzyszy nam przez całe życie- od chwili narodzin aż do śmierci. Znana i wykorzystywana od tysięcy lat. Ma bardzo duży wpływ na nasz organizm, kondycję psychiczną i postrzeganie rzeczywistości. Na niej opiera się jedna z dziedzin szczególnej psychoterapii zwana muzykoterapią. O niezwykłych właściwościach muzyki opowiedział nam Marcin Walas – pedagog, muzyk, muzykoterapeuta, który na co dzień pracuje w Środowiskowym Domu Samopomocy w Ostrowcu Świętokrzyskim oraz w Centrum Kultury w Lublinie. Swoje doświadczenie w zakresie terapii muzyką zdobywał m.in. w Klinice „Budzik”, Centrum Zdrowia Dziecka oraz innych placówkach oświatowych, leczniczych i kulturalnych.

    – Słuchając muzyki nasz organizm odbiera ją wielopłaszczyznowo. W tym samym momencie działa ona i na psyche i na somę, czyli ciało. Muzyką możemy wpływać na stan psychiczny oraz na stan napięcia mięśniowego, na akcję serca (tętno), możemy oddziaływać na perystaltykę jelit. Bardzo silnie działa na mózg i organy wewnętrzne. Dlaczego tak jest? Przy muzyce, która nas relaksuje jest wytwarzana sentencja hormonalna z dominantem endorfin czyli „hormonów szczęścia”. Jest to nasza „wewnętrzna morfina”. Jej skład chemiczny jest podobny do składu chemicznego morfiny, dlatego wpływa na nasze rozluźnienie i poprawę nastroju – wyjaśnia pan Marcin.

    Jednym z działów muzykoterapii jest muzykoterapia neurologiczna, która stymuluje ruch. Czasem praca z rehabilitantem to ćwiczenia związane z bólem. Na muzykoterapii nikt sam sobie krzywdy nie zrobi. Terapeuta widząc ograniczenie pacjenta, np. uraz ręki, poprosi aby zagrał on na odpowiednio dobranym instrumencie, np. na perkusji. Ale postawi bęben w takiej odległości dokąd sięgnie ręka chorego. Po 10 minutach odstawi jeszcze trochę dalej, aby przeprost był mocniejszy. Poprawia się motoryka, czyli ogólna sprawność ruchowa i w zakresie ręki i w zakresie całego ciała. Oprócz tego pojawia się kontekst międzyludzki, integracyjny bo przy wspólnym muzykowaniu nie może być inaczej. Wszystko dzieje się z uśmiechem ponieważ działają endorfiny.

– Jest jeszcze radość z dokonania siebie. Robisz więcej niż myślałeś, że możesz –  zauważa ostrowiecki muzykoterapeuta. – Mam wśród podopiecznych panią z czterokończynowym porażeniem. Po zastanowieniu posadziłem ją przy perkusji i ona grała na niej. Co się zadziało? Aspekt fizyczny czyli somatyczny osiągnięty super. Ta pani miała problemy z chodzeniem, ponieważ miała za mało wzmocnione mięśnie tułowia, a mięśnie te do chodzenia są bardzo potrzebne. Moja podopieczna na początku bardzo się bała, ale potem potrafiła wysiedzieć na krzesełku przy perkusji nawet 45 minut. Ćwiczyła równowagę i mięśnie nie wiedząc o tym. Ale to wszystko było mniej ważne w porównaniu z tym jak ona wystąpiła. Osoba, która na tle grupy nigdy niczym nie mogła „błysnąć”. Bo czym może „błysnąć” człowiek z czterokończynowym porażeniem? A ta pani miała swój koncert. Na występ przyszło kilkadziesiąt osób. To wydarzenie odmieniło jej życie.  Od strony psychologicznej tego nie da się zmierzyć – ze wzruszeniem wspomina M. Walas.

    Bardzo ważnym celem muzykoterapii jest poznanie siebie poprzez poznanie i zrozumienie  własnych emocji. Emocje odzwierciedlają nasz stan psychofizyczny i konfrontują nas z rzeczywistością. Przez ich pryzmat postrzegamy ludzi i sytuacje. Jeśli źle obsługujemy własne emocje to źle będziemy reagować. – Kiedy spotkasz rozwścieczonego lwa to pojawia się strach, który każe ci uciekać. Ale jeśli źle odczytujesz strach to nie uciekasz tylko chcesz lwa pogłaskać. Wielu ludzi błędnie odczytuje własny stan psychofizyczny, przez co ma problemy interpersonalne. Przy pomocy muzyki, na zajęciach głównie ze śpiewem wywołujemy określone emocje, odblokowujemy i nazywamy je, pracujemy nad tym. Uczymy empatii, uczymy życia. Czasem nie jest konieczne nazywanie emocji, a jedynie przeżywanie ich. Ważne aby uczestnik terapii doświadczył tego, zaśpiewał i zaczął zastanawiać się co się z nim stało. Bo kolejnym etapem muzykoterapii jest „co czułeś i dlaczego”. Muzykowanie powoduje, że jesteś „tu i teraz”. W trakcie sesji nie myślisz o problemach i obowiązkach -tłumaczy muzyk.

    Wyjątkowo cennym elementem muzykoterapii jest śpiew. Porządkuje oddech, a zatem sprawia, że organizm jest lepiej dotleniony. Zgodnie z neurobiologią śpiewu, podczas śpiewania neuroprzekaźniki łączą się na nowe i różne sposoby aktywizując prawy płat skroniowy mózgu. Wówczas uwalniają się endorfiny, dzięki którym jesteśmy zdrowsi, szczęśliwsi, bardziej kreatywni. Kiedy śpiewamy z innymi ludźmi to efekt jest jeszcze większy ponieważ synchronizuje to bicie serc całej grupy. Muzyka od wieków miała charakter służebny bo zawsze czemuś służyła. Już w zamierzchłych czasach wspólny śpiew i taniec jednoczyły plemiona, dawały poczucie więzi.  Kolejny przykład to szanty czyli pieśni śpiewane przez marynarzy, które służyły motoryce pracy. Mężczyźni musieli w jednym rytmie przeciągać liny, co było dużym wysiłkiem. Ale jeśli oni przy tym śpiewali to endorfiny działały znieczulająco. 

   Nie było na świecie cywilizacji, która istniałaby bez muzyki. A jak jest w obecnych czasach? – Pojawiło niepokojące zjawisko włączania muzyki po to by wypełnić przestrzeń, a nie po to by jej słuchać. Już Arystoteles pokazał jak oddziaływać muzyką na stan psychofizyczny, a  muzyką posługiwali się wszyscy greccy myśliciele. Stan ten może się skrajnie zmienić w ciągu zaledwie kilku minut. Wyobraźmy sobie, że mamy dobry dzień, radosny nastrój i nagle dostajemy wiadomość o jakiejś tragedii. W takiej sytuacji ludzie chcą odreagować za pomocą muzyki, ale często popełniają kardynalny błąd. Zdenerwowani, nabuzowani myślą: „jak wrócę do domu to włączę sobie muzykę relaksacyjną”. Bzdura! To jeszcze bardziej ich zirytuje. Muzyka ma być taka jaki jest nasz emocjonalny stan. Ona ma rozładować nasze napięcie. Jeśli nie potrafimy zrobić tego muzyką pozostaje sport lub praca fizyczna. Jeśli masz ciężkie przeżycia i silny stres, twój organizm naprodukował dużo adrenaliny, a serce bije jak szalone, dopóki nie „spalisz” tego nie masz szans na relaks. Dlatego najpierw powinniśmy odreagować intensywną muzyką z mocnym brzmieniem, a potem przez 3 lub 5 utworów przechodzimy do stanu relaksu- przekonuje nasz muzyk.

    Od pana Marcina dowiedzieliśmy się także czym jest apteczka muzyczna. Otóż jest to własna płytoteka z różnymi utworami. Takie płyty tworzy się indywidualnie dla każdego. Utwory dobiera się tak, aby słuchając je rano zaktywizowały lub wieczorem przeprowadziły z dużej aktywności do małej, czyli do stanu alfa. Po 5 utworach człowiek zasypia. Uznaje się, że jest to niefarmakologiczna metoda leczenia bezsenności. Dobór utworów zawsze powinien być dokonywany przez wykwalifikowanego muzykoterapeutę i zawsze jest oparty na reakcji tego, dla kogo ta płyta ma być przeznaczona. Bywa, że coś co relaksuje jednych np. muzyka klasyczna, dla innych będzie nie do zniesienia.

   Zastanawialiście się kiedyś nad tym ile czasu w ciągu tygodnia świadomie poświęcacie na odpoczynek? Większość z nas mało, albo wcale. Badania naukowe prowadzone od 1920 roku potwierdzają, że 92 % wszystkich chorób psychosomatycznych podyktowana jest długotrwałą adrenaliną czyli ciągłym stresem. – Adrenalina osłabia polaryzację błony komórkowej naszego organizmu, dlatego przy długotrwałym stresie nasza odporność spada i jesteśmy podatni na wszelkie choroby psychosomatyczne, nawet na wirusy. Adrenalina jest potrzebna bo dzięki niej wchodzimy w tryb wzmożonej aktywności „uciekaj albo walcz”. Ale jej nadmiar powoduje poważne konsekwencje. Narzędziem, którym możemy wpływać na nasze reakcje emocjonalne i dzięki któremu możemy odpoczywać jest muzyka – wyjaśnia Marcin Walas. Opowiada przy tym o organizowanych wspólnie z Szymonem Pocheć koncertach rekreacyjno-relaksacyjnych. -Celem tych koncertów jest poprawa nastroju, odreagowanie i „zatrzymanie się” w dzisiejszych czasach. Program jest ułożony tak, aby przejść przez różne fazy. Pierwszy etap to muzyka znana i lubiana – faza odreagowania i zrytmizowania. Kolejny to faza spowolnienia – uwrażliwienia. Następnie odpoczynek czyli relaks.  Tu prezentowana jest muzyka autonomiczna, nieznana dotąd słuchaczom.  Koncert kończy się fazą aktywizacyjną – łagodną i dynamiczną.  Uczestnicy dostają nie tylko przekaz dźwiękowy ale i obraz. Obrazy są dostosowane do fazy muzycznej. 

    Bohater naszego artykułu niejednokrotnie koncertował w Klinice Neurorehabilitacyjnej „Budzik”. Wydarzenia te wywarły na nim duże wrażenie i wciąż wspomina je z silnymi emocjami. – Po 20 latach pracy jeszcze mnie to zaskakuje. Okazuje się, że dzieci „śpiące”, w różnych stanach, niereagujące, a jednak reagują na muzykę. Zerkam na pogrążoną w śpiączce dziewczynkę i wiem, że w czasie moich koncertów reakcji werbalnych nie będzie żadnych, ale wiem, że w fazie uwrażliwienia będzie ziewała. Patrzę  i ona faktycznie ziewa. Włosy na głowie stają! To daje pewność, że ona tam jest ze mną i to co robię dociera do niej. A skoro reaguje to znaczy, że jest kontakt. Na podstawie zdjęć wykonanych w „Budziku” podczas poszczególnych faz koncertu można prześledzić reakcje dzieci w śpiączce -zmiana mimiki twarzy, pojawienie się uśmiechu – opowiada pan Marcin.

    Muzykoterapia w Polsce jest na wysokim poziomie. Dr Krzysztof Stachyra, Przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Muzykoterapeutów jest jednocześnie Członkiem Zarządu Światowej Federacji Muzykoterapii. Ta forma terapii nie jest jednak szeroko rozpowszechniona ponieważ nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. A szkoda. Wierzymy, że w przyszłości się to zmieni. Bo muzyka nie tylko poprawia nastrój i zwalcza stres. Muzyka wyrównuje szanse – wkład intelektualny nie jest tu potrzebny. Potrzebne są emocje i interakcje. Nieważne czy potrzebującym jest doktorant lub magister, czy niepełnosprawny intelektualnie. W graniu mają równe szanse. Muzyka jest dla wszystkich.

Czy wiesz, że…

– W trakcie jednego z badań przeprowadzonych w Japonii nauczono grupę kobiet w okresie prenatalnym gry na skrzypcach. Chodziło nie tyle o ich umiejętności, ale by miały kontakt z instrumentem. Ponad 80% dzieci tych kobiet po ukończeniu 4 roku życia miało słuch absolutny.

– Każda osoba bez wykształcenia muzycznego potrafi wymyślić melodię, która w zapisie nutowym zawsze będzie miała 4, 8 lub 16 taktów (wielokrotność 4).

– Podczas koncertu kiedy aktywnie słuchamy muzyki oddziałuje na nas nawet oddech wokalisty. Kiedy on nabiera powietrza to my również robimy wdech.

– Język muzyczny matki do małego dziecka jest identyczny na całym świecie choć nikt ich tego nie uczył. Pomimo różnic kulturowych, językowych, bez względu na kraj i kontynent.

-Na Uniwersytecie w Liverpoolu dowiedziono, że każdy trening muzyczny może zwiększać przepływ krwi w lewej półkuli mózgu. Muzykowanie, tj. ćwiczenie gry na instrumencie muzycznym rozwija zdolności językowe człowieka. Co najciekawsze, poprawę przepływu krwi w lewej półkuli może spowodować zaledwie półgodzinny, nawet bardzo prosty trening muzyczny.

-Według kanadyjskich naukowców szkolenie muzyczne  poprawia komunikację społeczną u dzieci z autyzmem. Poprawa jest znacząca po zaledwie 12 tygodniowych sesjach, co sugeruje, że muzyka może mieć trwały i głęboki wpływ na jakość życia dzieci z autyzmem i ich rodzin.

Barbara Sęderowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *