Kosciół św. Andrzeja Apostoła w Borowie fot. Kasia i Marcin

Podczas jednej z naszych ostatnich wędrówek po diecezji sandomierskiej zawitaliśmy do Borowa. Miejscowość ta, położona między doliną Wisły a Lasami Janowskimi, jest siedzibą parafii pw. św. Andrzeja Apostoła. Starą, zabytkową świątynię widać już z głównej trasy. Warto tu zajrzeć gdyż jest to najstarszy z kościołów należących do tzw. grupy kraśnickiej kościołów drewnianych. Budowle sakralne zaliczane do tej grupy charakteryzują się tym, że mają nawę i prezbiterium jednakowej wysokości, przykryte wspólnym dachem z kalenicą na tym samym poziomie.

Dzieje wsi Borów związane są z Zawichostem, który dawniej znajdował się po tej samej stronie Wisły. Wiadomo, że już w XIII wieku miejscowość stanowiła uposażenie zawichojskiego klasztoru klarysek. Pierwszy drewniany kościół, wybudowany przed 1465 rokiem, mieszkańcy Borowa zawdzięczali scholastykowi sandomierskiemu i proboszczowi z Zawichostu Mateuszowi z Odolina. Obecny kościół, z drzewa modrzewiowego, powstał około roku 1662. Jest to świątynia jednonawowa, zbudowana na zrąb. W czasie swojego istnienia obiekt był kilkakrotnie odnawiany, m.in. w 1800 r., w latach 1955-1957 oraz 2012-2016. Od 2018 roku parafią zarządza proboszcz ks. dr Zbigniew Kata.

Rokokowy wystrój tej urokliwej świątyni pochodzi z XVIII wieku. W ołtarzu głównym znajduje się obraz czczonej tu od wieków Matki Bożej Szkaplerznej. W najwyższej części ołtarza umieszczono wizerunek głównego patrona parafii św. Andrzeja Apostoła. W lewym bocznym ołtarzu widnieje obraz św. Józefa, a w prawym ołtarzu obraz św. Klary, co ściśle wiąże się z historią parafii. Zwiedzając tę zabytkową świątynię trzeba też zwrócić uwagę na rokokową ambonę oraz ozdobną belkę tęczową gdzie umieszczono krucyfiks z II poł. XVIII wieku. Najstarszym elementem wyposażenia borowskiego kościoła jest kropielnica z piaskowca pochodząca z początku XVII wieku.

Kosciół św. Andrzeja Apostoła w Borowie fot. Kasia i Marcin

Przed kościołem stoi ponad stuletnia dzwonnica. To właśnie stąd rozlega się dźwięk zabytkowych dzwonów, które cudem ocalały czas wojennej zawieruchy. Starszy pochodzi aż z 1663 roku, młodszy wykonano w XVIII wieku.

Dla mieszkańców parafii szczególnym czasem jest miesiąc luty. Każdego roku uroczyście czczą pamięć ofiar masowej zbrodni, która miała miejsce na tym terenie 2 lutego 1944 roku. Pacyfikacja wsi polskich w Lasach Janowskich była najbrutalniejszą akcją eksterminacyjną przeprowadzoną przez Niemców na terenach wiejskich okupowanej Polski. Była to zemsta okupanta za pomoc udzielaną przez miejscową ludność oddziałom partyzanckim. W tym tragicznym dniu pamiętnego roku 1944 niemieckie oddziały liczące trzy tysiące żołnierzy SS, Wehrmachtu i policji, wsparte przez artylerię, samochody pancerne, czołgi, a nawet samoloty zwiadowcze wdarły się na teren wsi: Borów, Szczecyn, Wólka Szczecka, Łążek Zaklikowski, Łążek Chwałowski i Karasiówka. W miejscowościach tych okupanci bestialsko zamordowali tysiąc Polaków, a według niektórych szacunków tysiąc trzystu. Około połowa zabitych to kobiety i dzieci. Najmłodsza zidentyfikowana ofiara liczyła zaledwie trzy miesiące. W samym Borowie zginęło trzystu mieszkańców, w tym proboszcz ks. S. Skulimowski. We wsi ocalał jedynie kościół i gajówka. Pozostałe zabudowania doszczętnie spłonęły. Pomnik upamiętniający ten wojenny dramat i tak liczne ofiary znajduje się na borowskim cmentarzu parafialnym. Tam również skierowaliśmy swoje kroki. Właśnie tutaj w zbiorowej mogile spoczywają prochy 806 zabitych podczas pacyfikacji. Wszystkie nazwiska wraz z nazwami miejscowości zostały wyryte na kamiennych tablicach.

Zbiorowa mogiła ofiar pacyfikacji wsi polskich w Lasach Janowskich w Borowie, fot. Kasia i Marcin

Dziś, spacerując po spokojnej, leżącej na brzegu lasu wsi Borów można chłonąć nadwiślański, leniwy klimat. I aż trudno uwierzyć, jak wielka i straszna tragedia rozegrała się tu kilkadziesiąt lat temu.

Barbara Sęderowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *