Eleni – postać związana ze sceną muzyczną od lat. Pozornie charakteryzują ją trzy słowa: zachwycająca, piękna, niepowtarzalna. Głos tej najpopularniejszej Greczynki w Polsce ukochały starsze pokolenia, jednak jej piosenki śpiewają i młodsi. I to właśnie ona zagościła w królewskim mieście- Sandomierzu, gdzie w zapełnionej do ostatniego miejsca sali koncertowej Domu Katolickiego wokalistka prezentowała swą twórczość na koncercie zatytułowanym „Troszeczkę ziemi troszeczkę słońca”. Eleni urzekła publiczność, która mogła „skosztować”, jak smakuje jej kunszt wokalny. Ciepły, o bardzo szerokiej skali głos artystki rozbrzmiewał pięknie, wibrował i wprost do serc słuchaczy niósł przekaz pełen duchowości, liryzmu, ciepła i nadziei. Na koncercie, w którym niczym w kalejdoskopie przeplatała się muzyka pop z elementami folkloru greckiego, nie sposób było nie zwrócić uwagi na głębię piosenek rozbudzającą emocje.

Dzieciństwo i młodość w muzykalnej rodzinie

Eleni jest jedną z najbardziej znanych polskich piosenkarek. Od ponad czterdziestu lat koncertuje w kraju i za granicą. Urodziła się w Bielawie koło Wrocławia, w rodzinie greckich emigrantów, przybyłych do Polski w latach pięćdziesiątych. Jest najmłodszym dzieckiem Milopulosów. Muzyka towarzyszyła jej od dzieciństwa, wraz z siostrami i braćmi śpiewała i grała na gitarze. Zawsze uważa muzykę za część swojego życia. Występy na estradzie rozpoczęła już w muzycznej szkole średniej, śpiewając jako solistka zespołu „Ballada”. Po maturze, w roku 1975 została zaangażowana do profesjonalnego zespołu „Prometheus”, który działał przy Bałtyckiej Agencji Artystycznej BART w Sopocie.

Oprócz koncertowania na estradzie Eleni brała udział w programach telewizyjnych oraz dokonywała nagrań radiowych. W 1977 roku z zespołem Prometheus nagrała swoją pierwszą długogrającą płytę – „Po słonecznej stronie życia”. Od tego czasu wydała ponad dwadzieścia płyt m.in. „Muzyka Twoje imię ma” czy „Nic miłości nie pokona”. Otrzymała „Złote płyty” za swoje nagrania, a Lato z Radiem nadało jej tytuł Królowej Polskiej Piosenki. Jej ostatni dwupłytowy album „Statek do Pireusu” ukazała się w ubiegłym roku. Życie zawodowe Eleni, od samego początku jej artystycznej kariery wymagało dużego zaangażowania. Liczne wyjazdy, występy w kraju i za granicą, które trwały dość długo. Artystka ma ogromny dorobek koncertowy. Występowała w Europie, m.in. w Rosji, Czechach, Słowacji, Niemczech, Francji, Szwecji; koncertowała także w Australii, USA i Kanadzie.

Eleni – gwiazda, której muzyka tętni życiem

Muzyczna kariera piosenkarki rozpoczęła się od Sopotu (Bałtycka Agencja Artystyczna BART), potem piosenkarka z zespołem Promethus przeniosła się do Poznania (Estrada Poznańska), gdzie mieszka i pracuje nadal. Mimo swych greckich korzeni czuje się mocno związana z Polską, uważa że tutaj jest jej miejsce i jej publiczność. Grecja – to jej odskocznia. Tam mieszka jej rodzeństwo i tam wyjeżdża, by odpocząć i naładować baterie. Piosenki Eleni tchną duchem miłości, radości, refleksji, nadziei, są optymistyczne, niektóre nostalgiczne, nie tylko za sprawą tekstów, ale także muzyki greckiej. Te melodie, typowe brzmienia, nierozerwalnie łączą się z jej głosem i stylem, nadając niepowtarzalny charakter utworom Eleni.

Wyjść z cienia do słońca

Małżeństwo z Fotisem Tzokasem i narodziny córki Afrodyty były dla Eleni spełnieniem marzeń i wielką radością. To był najszczęśliwszy okres w jej życiu prywatnym i zawodowym. Wtedy też powstały jej wielkie przeboje „Na miłość nie ma rady”, „Miłość jak wino uderza do głowy”. I nagle, niespodziewanie spotkała piosenkarkę ogromna tragedia – jej córka Afrodyta, siedemnastoletnia uczennica liceum plastycznego, została zastrzelona przez byłego chłopaka. Po tak wielkim szoku zrozpaczona i pełna bólu szukała ukojenia i wsparcia w Bogu. Modlitwy, rozmowy z Bogiem, wyjazdy do Częstochowy na Jasną Górę pozwoliły przetrwać jej ten trudny czas po śmierci córki. Aby nie utknąć w mrokach rozpaczy piosenkarka musiała wyjść z cienia do słońca. Chcąc uwolnić się od złych emocji, nienawiści, tego co niszczy i zabija od środka – Eleni przebaczyła. Tę trudną sztukę wybaczania wyniosła z domu. Rodzice piosenkarki nauczyli ją kochać, nauczyli ją miłości i szacunku do drugiego człowieka. W 1999 roku Eleni otrzymała Międzynarodową Nagrodę im. Świętej Rity z Cascii. Ta przyznawana jest kobietom, które naśladując św. Ritę w swoim życiu – tak jak ona – potrafią wybaczyć.

Piękny głos z wielkim przesłaniem

Po śmierci córki, Eleni wróciła do występów na estradzie po trzech miesiącach. Śpiewanie, euforyczne przyjęcie przez publiczność pozwoliło jej odzyskać równowagę i panowanie nad sobą. W 1995 roku nagrała płytę „Nic miłości nie pokona”, którą zadedykowała zmarłej córce, a dla innych zmagających się z okrutnym losem stała się pomocną dłonią, wzorem siły człowieka i adwokatem życiowego celu. Po koncercie, dla mnie zrobiła wyjątek i udzieliła krótkiego wywiadu. O czym rozmawiałyśmy? Chyba o wszystkim, o rodzinie marzeniach, miłości i cierpieniu.

– Jakże piękną lekcję można odnaleźć w jednym z Pani utworów, myślę tu o piosence: „Coś z Odysa”

– Eleni uśmiechnęła się, tak ma Pani rację. -Nie żałuję niczego, wyznaje. – Jak wszyscy miewałam wzloty i upadki, ale też życie wiele mnie nauczyło. Staram się nie zrzucać winy na wszystko dookoła.A nasze życie jest niczym podróż, a my często zagubieni (…) Starajmy się zachować harmonię, ale też nie ustawajmy w walce, by osiągnąć cel. Nie wolno nam się poddawać, bo przecież wiara i miłość są na tym świecie właśnie po to, by nami sterować i pomagać, by nie pogubić się w życiu. Każdy z nas jest Odysem- i jak on musimy być mądrzy i konsekwentni w naszych czynach, nie dajmy szans zwątpieniu a zawsze dotrzemy do wymarzonego portu – mówi artystka.

–W pani piosenkach, potęgowanych przepiękną muzyką, dochodzi do głosu cała gama uczuć od rozczarowania po miłość i ten niezwykły przekaz duchowy. Czy pani zdaniem każdy może się znaleźć: „Po słonecznej stronie życia”?

– O tak, po słonecznej, ale i po tej ciemnej stronie, a w życiu bywa tak jak w piosence. Śpiewam taki grecki tekst, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Może to i brzmi banalnie, ale jest bardzo prawdziwe, bo życie, to echo – co wysyłasz – wraca; – co dajesz – dostajesz; – to, co widzisz w innych, istnieje tak naprawdę w Tobie – podsumowuje.

Krystyna Anna Jurys

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *