Od 16 kwietnia obowiązkowym elementem ubioru każdego Polaka odwiedzającego miejsca publiczne jest maseczka lub szalik, którym należy zakryć usta i nos. Ale w większości przypadków wybieramy jednak maseczkę, ponieważ jest ona wygodniejsza i jak nam się wydaje, niezawodna. Wzory maseczek spotykane dzisiaj są różnorodne: od zwykłych medycznych po ręcznie haftowane i zdobione koralikami. Projektanci odzieży są trochę spóźnieni, ponieważ już pokazywać kolekcje nowych maseczek, bo zgodnie z obietnicami naszego Ministra Zdrowia jeszcze długo będziemy je nosić. W przeciwieństwie do projektantów, inni przedsiębiorcy okazali się szybsi: niektórzy produkują maski, inni – sprzedają, jeszcze inni, drukują na maskach swoją reklamę i rozdają je za darmo. Na przykład w Warszawie, już działają automaty vendingowe z maseczkami, rękawiczkami i środkami dezynfekującymi.

Ale co wiemy o maseczce? Kiedy się pojawiła i komu zawdzięczamy taki wynalazek?

Termin „maska” pochodzi od łacińskiego „masca” – „duch” lub arabski maskharah – „człowiek w maskaradzie”, „błazen”.

W rzeczywistości maska jest bardzo starym wynalazkiem, ma około 13 tysięcy lat. Z dawnych stuleci spłynęły do nas kamienne maski, ale były również wykonywane z roślin, piór, drewna, skóry, tkaniny, metalu lub papirusu, w wyjątkowych przypadkach – ze złota (na przykład do maski pogrzebowej starożytnego egipskiego faraona Tutanchamona).

Ale dzisiaj porozmawiamy o tworzeniu maseczek medycznych, a nasza historia zacznie się od dżumy, która wybuchła w XIV wieku i pochłonęła dziesiątki milionów istnień ludzkich. Aby zwalczyć tę chorobę na początku XVII wieku, francuski lekarz Charles Lorm, stworzył specjalne ubranie dla tak zwanych „doktorów plagi”, które miało chronić ich przed chorobą.

Składało się ono z ochronnego płaszcza wykonanego z nawoskowanej tkaniny, a twarz przykrywała maska z długim dziobem. Ten „dziób” był wypełniony ziołami leczniczymi i aromatycznymi solami w celu stworzenia antybakteryjnego środowiska w masce i ochrony lekarza przed zapachami gnijącego ciała pacjenta. W niektórych modelach masek zastosowano szybki chroniące oczy, aby uchronić człowieka przed wirusem. Z powodu długiego dzioba, „doktor plaga” mógł pracować z pacjentem tylko z laską.

Bardziej znane nam maseczki medyczne pojawiły się dopiero pod koniec XIX wieku. Niemal równocześnie wymyślili je Francuz Paul Berger i polski chirurg, jeden z pionierów antyseptyki i aseptyki – Jan Antoni Mikulicz-Radecki (z czego powinniśmy być bardzo dumni!). Utalentowany doktor Jan Mikulicz-Radecki w 1896 roku był zniechęcony śmiercią pacjenta, którego udało się z powodzeniem zoperować. Warto zauważyć, że Antoni Mikulicz-Radecki był zwolennikiem idei Louisa Pasteura, dlatego w jego sali operacyjnej wszystko lśniło czystością, a tu nagle – śmierć osoby z powodu zatrucia krwi! To koniec kariery. Ale na pomoc przyszedł przyjaciel i kolega chirurga – Karl Flygge. Właśnie zakończył on swój wyjątkowy eksperyment na pleśni i udowodnił, że osoba może tolerować jej zarodniki we własnej nosogardzieli i odpowiednio rozprzestrzeniać je wokół.

Teraz okoliczności śmierci pacjenta wyglądały tak: kaszlem lub wydawaniem poleceń swoim asystentom, lekarz doprowadził do infekcji, która spowodowała sepsę. Aby zapobiec rozprzestrzenianiu się bakterii w salach operacyjnych, postanowiono tam pracować, zakrywając jedynie usta i nos bandażem z gazy. W pewnym momencie historii wynalazku pojawiła się myśl, że opatrunek jest zbyt cienki i  tylko głuchy „pysk” wełnianej tkaniny może zapewnić niezawodną ochronę. Ten pomysł nie przyjął się, ponieważ lekarze również musieli oddychać.

Podczas I wojny światowej do odparcia wojennych ataków gazowych  stosowano mokry bandaż z gazy. Ten tani analog maski przeciwgazowej został zapożyczony nie od lekarzy, ale od górników, którzy przez kilka stuleci tak chronili płuca przed kurzem. Niestety, lotne substancje trujących gazów przekroczyły barierę z gazy i bawełny i spaliły niezabezpieczone oczy i skórę twarzy.

Prawdziwa maseczka medyczna była obecna w szpitalach. Epidemia „hiszpańskiej grypy” sprawiła, że stała się obowiązkowym elementem odzieży roboczej lekarza. Do dziś, po wojnie i inwazji wirusa, byli oni tak ostrożnie odgradzani od „świata” tylko w sali operacyjnej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *