Jak ludzkość szybko się przystosowuje do wszystkiego! Nie tak dawno temu, a mianowicie 4 marca (zarejestrowano pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 w Polsce), z przerażeniem obserwowaliśmy losy każdego pacjenta. Ulice były puste, z półek sklepowych zniknęły artykuły spożywcze, przestaliśmy spotykać się z naszymi krewnymi i przyjaciółmi, a pojęcie „przybył z zagranicy” wywoływało panikę.

Ale ten okres szybko minął. I już dziś ulice i sklepy stopniowo ożywają, wiadomośći o liczbie nowych przypadków zakarzeń nas tak bardzo nie niepokoją, i tylko maski na twarzach przypominają obecność wirusa. Maski od niedawna jest to prawdopodobnie najczęściej dyskutowany temat po samym wirusie SARS-CoV-2. Najpopularniejszym pytaniem, na które nie udzielono jednoznacznej odpowiedzi, jest: czy chronią, czy szkodzą?

Dzisiaj Akson postanowił zebrać dla Was najważniejsze badania skuteczności masek, aby jakoś zrozumieć, dlaczego je zakładamy i jak z nich korzystać.

Jak pisaliśmy w poprzednim artykule na temat historii wynalazku maseczki medycznej, pierwotnie miała ona na celu nie ochronę użytkownika, ale ochronę przed nim. Wielu lekarzy i naukowców postrzega to w ten sposób i dzisiaj. Dr Eli Perencevich z Uniwersytetu Iowa w USA ostatnio powtórzył ten pogląd w wywiadzie dla „Forbesa”:

„Przeciętny zdrowy człowiek nie powinien nosić maski. Nie ma dowodów na to, że noszenie maski przez zdrową osobę ochroni ją. Tacy ludzie noszą maski niepoprawnie i mogą zwiększać ryzyko infekcji, ponieważ częściej niż zwykle dotykają twarzy maską”. Na poparcie swoich słów przytoczył dane z badania z 2015 r., w którym brało udział tylko 32 osoby, co jest bardzo nieistotne dla wiarygodnych wniosków. Chociaż warto zauważyć, i w pełni zgadzamy się, że niewłaściwe użycie maski przyczynia się do rozprzestrzeniania się infekcji.

Ale celem naszego artykułu jest zapoznanie czytelników nie z opiniami, ale z faktami, dlatego analizujemy inne eksperymenty o podobnej treści.

W Kanadzie zespół 446 pielęgniarek pracujących w szpitalu podczas epidemii grypy został podzielony na dwie grupy: jedna nosiła maseczki medyczne, a druga – respiratory N95. W pierwszej grupie 23,6% zachorowało na grypę, w drugiej 22,9%. Innymi słowami, w praktyce, rzekomo nieskuteczne maski radziły sobie tak samo, jak rzekomo skuteczne respiratory. Co ciekawe, zwykle w szpitalach podczas epidemii grypy 23% personelu zachoruje, nawet jeśli nikt nie używa żadnego sprzętu ochronnego. Okazuje się, że maski i respiratory są równie nieskuteczne i niczym nie różnią się od zwykłego chodzenia z otwartą twarzą? Nie bardzo.

W Chinach przeprowadzono badanie na 1922 osobach personelu medycznego i stwierdzono, że respiratory na poziomie N95 wydają się pomagać w zakażeniach szpitalnych (głównie niewirusowych), ale praktycznie nie mogą zapobiec zakażeniu grypą. To jest całkiem logiczne. Typowa infekcja szpitalna jest wywoływana przez bakterię, która jest po prostu znacznie większa niż kapsyd wirusa wywołujący grypę lub Covid-19. Nic dziwnego, że respiratory opóźniają infekcje bakteryjne, ale nie mogą hamować infekcji wirusowych.

Celem innego badania, przeprowadzonego w 1669 r. przez pracowników medycznych w Chinach, było porównanie skuteczności respiratorów i masek w ochronie użytkownika dokładnie przed zakażeniami szpitalnymi. Okazało się, że nie można odróżnić skuteczności masek od respiratorów o standardzie N95: oba zmniejszają w równym stopniu prawdopodobieństwo szpitalnych chorób zakaźnych.

Ogólny wniosek tutaj jest prosty: wydaje się, że w praktyce ani maski, ani respiratory nie chronią przed małymi cząstkami wirusa, podczas gdy maski i respiratory są porównywalne pod względem ochrony przed chorobami wywoływanymi przez bakterie.

Ponadto przegląd z 2015 r. dotyczy przydatności noszenia masek przez ludność w celu uniknięcia zarażenia osoby noszącej i został potwierdzony eksperymentem w Hongkongu podczas epidemii grypy na próbie 407 osób. Wszyscy otrzymali potwierdzoną diagnozę, a następnie naukowcy próbowali powstrzymać ich przed zarażeniem rodziny. Niektórzy z nich byli zmuszeni do noszenia masek, inni do noszenia masek oraz częstego i dokładnego umycia rąk, trzeci nie byli zmuszoni do niczego (grupa kontrolna).

Okazało się, że same maski nie zmniejszają ryzyka zachorowania innych współmieszkańców. Nawet w połączeniu z myciem rąk maski pomogły tylko wtedy, gdy one w polączeniu z myciem rąk były przepisywane pacjentom w ciągu pierwszych 36 godzin po wystąpieniu objawów.

I tutaj wniosek jest prosty: jeśli właśnie zachorowałeś, powinieneś nosić maskę i dokładnie umyć ręce – abyś mógł mniej zarażać innych. Sobie, jednak, już nie pomożesz.

W 2013 r. naukowcy zbadali, czy domowe, bawełniane maski mogą pomóc w walce z grypą i stwierdzili, że bawełniane maski są o dwie trzecie mniej skuteczne niż maski chirurgiczne. Jednocześnie eksperyment wykazał, że nawet domowe maski „znacznie zmniejszyły liczbę mikroorganizmów wydalanych przez ochotników”. Jednak badania nie pokazują, jak dobrze takie maski mogą chronić ludzi przed wdychaniem szkodliwych cząstek, jak podkreśla publikacja.

Wnioski niech każdy wyciągnie sobie sam. Niestety, jest znacznie więcej opinii na temat skuteczności noszenia masek niż faktów o jej potwierdzeniu lub odrzuceniu. Chcemy tylko ostrzec, że żadna maska nie gwarantuje 100% ochrony, a jej niewłaściwe użycie może nawet zaszkodzić zdrowiu Państwa. Bądźcie ostrożni i dbajcie o swoje zdrowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *