Ach, cóż to były za bale…

Dzisiejsza opowieść będzie nie o bitwach i wojnach, ale o tym co nasi kawalerzyści robili w czasie pokoju. A dokładniej – jak się bawili. Swoją piękną, wspaniałą historię mają bale II Rzeczpospolitej. Oczywiście najwspanialsze były te, które wydawał prezydent wraz z małżonką dla korpusu dyplomatycznego, dowódców wojskowych i elity intelektualnej…

więcej

Opowieść o najsłynniejszym koniu II Rzeczpospolitej

Było to w roku 1914. W podkrakowskim majątku Czaple Wielkie kończono właśnie obiad. Tą spokojną idyllę zakłóciły nagle odgłosy żołnierskiej pieśni i tupot podkutych butów. Do jadalni wpadł służący. -Jaśnie panie, jakieś wojsko idzie! -oznajmił przestraszonym głosem. Pan Eustachy Romer, właściciel majątku wolno wstał zza stołu, odrzucił serwetę i przemówił…

więcej

Cukanie, czyli jak szkolono prawdziwych ułanów

W naszych opowieściach często podkreślamy jak bardzo wyjątkową i barwną formacją była polska kawaleria. Nie bez powodu. Do „chłopców malowanych” wzdychały wszystkie niewiasty – panny, mężatki, wdowy, a nawet czcigodne matrony i niejedna babcia, co to jak „umierała jeszcze się pytała, czy na tamtym świecie ułani będziecie”. O ułańskiej fantazji…

więcej

Skąd się wzięli rycerze

  Rycerza stworzyło strzemię. Tak stwierdził pewien brytyjski historyk. I miał rację. Bo dzięki oparciu w strzemionach jeździec mógł zadawać ciosy na boki, z góry, w przód, w tył i co ważne nie tracił przy tym równowagi. Klasyczne żelazne strzemiona wymyślili Chińczycy już na początku IV w n.e. Konni wojownicy…

więcej

Nie masz pana nad furmana!

Furman kiedyś to był panisko! Prawdziwego furmana nikt nie śmiał nazwać woźnicą. Sam był sobie szefem. Miał swojego konia i swoją furmankę, dzięki którym zarabiał na życie. Woźnica zaś to dziad. Powoził zaprzęgiem konnym, ale nie swoim. Kiedy woźnica przesiadał się na powóz i wiózł dziedzica z rodziną do kościoła…

więcej